Inwestorzy wieszczą katastrofę, a Bruksela pompuje miliardy euro, by zapobiec bankructwu Południa Europy. Tymczasem niewypłacalność państw i ich bankructwa to norma – uznali amerykańscy ekonomiści Kenneth Rogoff z Harvardu oraz Carmen Reinhart z University of Maryland.

Analiza historii gospodarczych 66 krajów – odpowiadających za 90 proc. światowego PKB – wykazała, że w ciągu ostatnich 800 lat światowy system gospodarczy przeżył bankructwo państw 250 razy. Spłatę należności wobec własnych obywateli rządy różnych krajów wstrzymały 68 razy. Polska spędziła w stanie niewypłacalności jedną trzecią czasu od momentu uzyskania niepodległości w 1918 roku. W sumie bankrutowała trzy razy. O pięć razy mniej niż Niemcy.

Stan niewypłacalności przydarzał się europejskim krajom 73 razy. Rekordzistami są Grecy, którzy od momentu uzyskania niepodległości w 1829 roku połowę czasu spędzili w stanie bankructwa i restrukturyzacji zadłużenia. Z kolei Hiszpanie są liderami pod względem liczby bankructw. Od uzyskania niepodległości w 1476 r. osiągali stan niewypłacalności sześć razy w XVIII i siedem razy w XIX wieku.

Jednak nie zawsze południowcy przysparzali najwięcej problemów Europie. Historię europejskich bankructw otwiera Anglia: jej król, Edward III, w 1340 r. odmówił spłaty należności hiszpańskim pożyczkodawcom tuż po nieudanej inwazji na Francję w czasie tzw. wojny stuletniej.

Bankrutowali również Niemcy i Francuzi. Każdy z tych krajów w ciągu swojej kilkusetletniej historii gospodarczy upadek zaliczał osiem razy. Przy tym francuski minister finansów Abbe Terray, pełniący urząd w latach 1768 – 1774, zapewniał o korzyściach, jakie płyną z regularnych bankructw. Jego zdaniem niespłacanie długów raz na sto lat stanowi warunek odzyskania gospodarczej równowagi. Zamiast negocjować restrukturyzację długów, władze nad Sekwaną wolały obcinać głowy pożyczkodawcom.

Rosja (pięc bankructw) z kolei pobiła rekord pod względem najdłużej formalnie trwającego kryzysu niewypłacalności. Odcięcie się bolszewików od obowiązku spłaty długów caratu w 1917 r. zostało uregulowane odpowiednimi porozumieniami dopiero siedem dekad później. Sowieckie władze na czele z Michaiłem Gorbaczowem podpisały umowy o restrukturyzacji długów wobec Wielkiej Brytanii w 1986 roku.

Gorzej niż w Europie było tylko w Ameryce Łacińskiej, gdzie w ciągu ostatnich dwustu lat doszło do 126 bankructw. Do najświeższych epizodów należą: bankructwo Dominikany w 2005 r., Wenezueli w 2004 czy Urugwaju i Paragwaju w 2003 roku. Ameryka Łacińska to także kontynent z najdłużej trwającymi stanami niewypłacalności. Honduras miał trudności z uregulowaniem długów przez 64 proc. czasu własnej historii, podczas gdy Ekwador borykał się z tym problemem łącznie przez 105 lat.

Bankructwa najczęściej zdarzały się nie tylko w trakcie globalnych kompanii wojskowych czy kryzysów gospodarczych. Niemal zawsze towarzyszą one krajom w trakcie transformacji z gospodarki rozwijającej się w rozwiniętą. Rządzących wszech czasów łączą także nieraz trwające kilka lat wysiłki na rzecz wpojenia inwestorom, że „tym razem jest inaczej”. Politycy zapewniają rynki, że są mądrzejsi od poprzedników, bo wyciągnęli wnioski z kryzysów z przeszłości. Błędne – dowodzą autorzy badań.

Niepłacenie długów i bankructwo raz na 100 lat dobrze robią gospodarce państwa