O skali strat i kosztów, które poniesie Urząd Marszałkowski, klienci oraz ubezpieczyciele, świadczy liczba poszkodowanych – 4,7 tys. osób przeznaczonych do natychmiastowej ewakuacji, jak i następne 18 tys. klientów, którzy wykupili wycieczki do końca października.

Straty bezpośrednie wynikające z zerwania obecnie obowiązujących umów

Biuro podróży Sky Club poinformowało już, że do kraju trzeba sprowadzić, i to w trybie nagłym (a więc bardzo kosztownym), co najmniej 4,7 tys. osób.

Do tego trzeba doliczyć roszczenia, jakie wniosą przeciwko Sky Club hotele, które goszczą tych nieszczęśliwców, którzy muszą wyjechać po zaliczeniu np. jednej doby hotelowej.

Roszczenia – czyli zwrot wpłat, szykuje też owe 4,7 tys. klientów, którzy w trybie nagłym zostaną ewakuowani z obecnego miejsca pobytu.

Podliczmy ten etap. Sprowadzenie 4,7 tys. osób drogą lotniczą, czyli czarterami będzie kosztować – jeśli każdy czarter to ok. 0,5 mln zł, a trzeba ich co najmniej 35 - 15 - 18 mln zł.

Roszczenia hoteli – załóżmy, że hotel na każdej osobie zarabiał 1 tys. zł - to ok. 5 mln zł.

Roszczenia klientów – zwrot średnio 2 tys. zł za osobę – ok. 10 mln zł.

Razem : 15 - 18 mln zł plus 5 mln zł plus 10 mln zł = 30 - 33 mln zł.

Straty i roszczenia wynikłe z zerwanych umów zawartych na kolejne wyjazdy

Do strat wynikających z zerwania obowiązujących obecnie umów (4,7 tys. osób) dochodzą jeszcze umowy, które zawarto na kolejne wyjazdy. Tu skala jest czterokrotnie większa. Jak bowiem informuje Marta Milewska rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego, Sky Club podpisało umowy na wyjazdy (do końca października) z 18 tys. osób. 

I tyle właśnie może być roszczeń, gdyż jak twierdzi Milewska, osoby te wniosły albo zaliczki albo pełne opłaty.

Policzmy – roszczenia mogą opiewać na zaliczki jak i opłaty – przyjmijmy – 1 tys. zł na osobę. Pomnóżmy to przez 18 tysięcy – daje nam sumę roszczeń wynoszącą – 18 mln zł.

Podsumujmy: 30 - 33 mln zł plus 18 mln zł = 48 - 51 mln zł. 

Kto odzyska stracone pieniądze

Na pewno szanse mają hotele, które goszczą obecnie polskich turystów. Zarobią linie lotnicze na czarterach w trybie cito. 

A reszta czyli nabici w butelkę klienci? 

Tym zostaje liczyć, że koszty ewakuacji nie pochłoną wszystkiego – z 25 mln zł gwarancji może pozostanie 2 - 3 mln zł. A reszta – zostaje masa upadłościowa, która w wypadku biur podróży może sprowadzić się do wody, powietrza i nadziei…

To największe bankructwo turystyczne w Polsce

Historia polskiej turystyki nie zna większego upadku. Poraża skala – liczba poszkodowanych, jak i poniesionych strat. Wystarczy powiedzieć, że do tej pory nie sprowadzano do Polski aż tak dużej liczby turystów po upadku biura podróży. Gdy we wrześniu 2010 roku zbankrutował Orbis Travel, na wycieczkach zorganizowanych przez tę firmę było ponad tysiąc osób. 2 tysiące osób trzeba było sprowadzić po upadku biura Selectours. Ponadto kolejne 18 tys. osób miało wyjechać z firmą. 

Wyjazdy ze Sky Club nie należały też do najtańszych. Biura Traidy i Sky Cluba proponowały wyjazdy praktycznie do wszystkich krajów Europy, a także np. do Egiptu, Turcji, Tunezji, na Wyspy Kanaryjskie czy krajów Ameryki Południowej oraz na Kubę.

W rankingu największych biur podróży "Wiadomości Turystycznych" Sky Club ze 170 tys. klientów rocznie zajął siódme miejsce w Polsce.

Warto tez wiedzieć, że na 3,2 tys. licencjonowanych biur podróży w Polsce, w lutym br w Krajowym Rejestrze Długów odnotowane było aż 426 zadłużonych biur podróży. To czterokrotnie więcej niż dwa lata temu.