Wzrosła liczba osób zamożnych, zwiększyła się także liczba skrajnie ubogich. To dobrze znany mechanizm. Spowolnienie gospodarcze powoduje, że przybywa zarówno bogaczy, jak i biedaków, kosztem klasy średniej.
Jesień 2008 r., upadek Lehman Brothers pociąga w dół indeksy światowych giełd. Na wartości tracą waluty krajów wschodzących. Dziennikarze przeliczają, o ile stopniały majątki najbogatszych Polaków. Bo choć państwo Kowalscy czy Nowakowie mogli potracić tysiące złotych, to już taki Leszek Czarnecki, od lat w ścisłej czołówce najbogatszych Polaków – miliony. A to robi wrażenie. Leszek Czarnecki ze spokojem tłumaczy, że stratę na aktywach zaliczyłby, dopiero sprzedając je. Szybko udowadnia, że potrafi wykorzystać kryzys do wzrostu wartości swojej grupy finansowej. Od początku zapaści Getin Holdingowi udaje się sfinalizować zakup Alianz Banku, GM Banku, domu maklerskiego Polonia, MW Trade, Fiolet PDK, Link4 i dwóch banków w Rosji. To nieodosobniony przypadek.
Kryzys powoduje, że osobom, które weszły w ten okres z zapasem kapitału, łatwiej jest kupować dobra konsumpcyjne i inwestycyjne po korzystnych cenach niż podczas hossy. Równocześnie biedni biednieją, bo wzrasta bezrobocie, a płace nie rosną.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.