Ekspertów nie przerażają jednak te GUS-owskie dane. Spokojnie, to efekty statystyczne – podkreślają. – Spadek tempa wzrostu sprzedaży detalicznej to efekt m.in. różnicy w liczbie dni roboczych. W marcu było ich mniej niż rok temu, a w lutym więcej – tłumaczy Adam Czerniak, ekonomista Kredyt Banku. – Do tego wygasa efekt niskiej bazy z początku ubiegłego roku, kiedy to siadła sprzedaż samochodów – dodaje.

Sprzedaż przestają już podbijać ceny paliw. Wzrost w tej kategorii wyniósł w marcu 14,4 proc., gdy w lutym 21,6 proc. – Dodatkowo w lutym sprzedaż podbijana była wysokim wzrostem wynagrodzeń związaną m.in. z wypłatą premii w firmach. W ubiegłym miesiącu ten efekt wygasł – dorzuca Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE.

Najlepiej w marcu sprzedawały się meble, RTV i AGD. Wzrost sprzedaży wyniósł ponad 19 proc., na wysokim poziomie utrzymuje się od początku roku. Optymiści tłumaczą to przygotowaniami polskich kibiców do Euro 2012. W domach zaczęła się wymiana telewizorów, zakupy robią także kawiarnie i puby.

Pesymiści dla odmiany ten boom tłumaczą efektem niskiej bazy. Tradycyjnie w czołówce największych wzrostów jest sprzedaż w sklepach wielkopowierzchniowych. – Widać, że zmienia się struktura sprzedaży. Coraz więcej pieniędzy konsumenci zostawiają w niewyspecjalizowanych sklepach, w których kupują niemarkowe, za to tańsze towary. Ta tendencja będzie się utrzymywała w całym 2012 r. – mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka PKPP Lewiatan.

Co ciekawe, po zastoju w styczniu i lutym w marcu dobrze sprzedawały się odzież i obuwie. Ta kategoria zanotowała aż 14-proc. wzrost. Dla porównania żywność poniżej 10 proc., i to mimo zbliżających się świąt. – Niewykluczone, że gospodarstwa domowe przyspieszają zakupy, bo obawiają się, że później będzie gorzej. Na razie mają pracę i stabilne dochody. Kupują nowe telewizory, meble czy modną odzież. Być może wychodzą z założenia, że nie warto się martwić na zapas. A jeśli już nadejdą gorsze czasy, to w mieszkaniu stać będzie przynajmniej nowoczesny sprzęt RTV. Na razie konsumenci mają poczucie stabilności – uważa Starczewska-Krzysztoszek.

Ekonomiści zastanawiają się, jak informacje o sprzedaży zinterpretują członkowie Rady Polityki Pieniężnej. – Wczorajsze dane stanowią wsparcie dla naszej prognozy, że dynamika konsumpcji prywatnej w pierwszym kwartale wzrosła do 2,2 proc. z 2 proc. w czwartym kwartale 2011 r. Nieznaczne ożywienie konsumpcji stanowi argument dla jastrzębiego skrzydła w RPP, które będzie głosowało za podwyżką stóp w maju – twierdzi Adam Czerniak. Innego zdania jest Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ Banku.

– Całokształt opublikowanych w ostatnich dniach miesięcznych danych za marzec wskazuje na wysokie prawdopodobieństwo spowolnienia dynamiki PKB w pierwszym kwartale, co naszym zdaniem powinno być istotnym argumentem przeciwko podwyższeniu stóp procentowych – mówi. Jakie argumenty przeważą, będziemy wiedzieli już za dwa tygodnie.

10,7 proc. wyniósł w marcu wzrost sprzedaży detalicznej, był o 3 pkt słabszy niż w lutym

4,5 proc. o tyle w marcu spadła sprzedaż prasy i książek. W lutym było to 4,8 proc.

14,4 proc. wzrosła w ubiegłym miesiącu sprzedaż paliw. W lutym wzrost wyniósł 23,6 proc.