Światowa Organizacja Zdrowia i Komisja Europejska chcą drastycznie ograniczyć handel alkoholem. Producentom się to nie podoba. Dostali wsparcie od ministerstw rolnictwa oraz finansów, które obawiają się o miejsca pracy i wpływy do budżetu.

Wczoraj przedstawiciele przemysłu spirytusowego przedstawiali swój raport, który ma przekonać że „monopol nie chroni przed nadużywaniem alkoholu”. Zgromadzili w nim dane z większości europejskich krajów, z których wynika, że Polska nie ma największego problemu z alkoholizmem. Odsetek poniżej 20 proc. mężczyzn i 2,5 proc. kobiet sytuje nas w tyle stawki. – Wyprzedzają nas np. Finlandia i Szwecja, gdzie państwo ma monopol na sprzedaż alkoholu – przekonywał Leszek Wiwałała, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy.

To reakcja na ujawnione na łamach DGP plany Światowej Organizacji Zdrowia oraz Komisji Europejskiej. Eksperci tej pierwszej opracowali dokument, który ma się stać podstawą polityki antyalkoholowej właśnie w Unii. Padają tam zalecenia, aby skandynawski model upowszechnić we wszystkich europejskich państwach. Według niego sprzedawanie alkoholu odbywa się tylko w kontrolowanych przez państwo sklepach. To ma być model docelowy, ale już teraz eksperci WHO zalecają wygaszanie koncesji sklepom, stacjom benzynowym i nieprzyznawanie nowych. Ta strategia już uzyskała wstępną akceptację Komisji Europejskiej.

Ze słów wiceministra Jacka Kapicy, Szefa Służby Celnej, reprezentującego na konferencji Ministerstwo Finansów wynikało, że jego resort nie podchodzi entuzjastycznie do tych pomysłów. – Może to doprowadzić do powiększenia szarej strefy handlu, a jednocześnie wątpię, aby obniżyło spożycie alkoholu – mówił, zaznaczając, że nie jest to oficjalne stanowisko. Cała branża przynosi budżetowi ok. 10 miliardów złotych i w ostatnich latach udawało się ograniczać szarą strefę.

Znaczenie przemysłu spirytusowego podkreślał również wiceminister rolnictwa Andrzej Butra, który przypominał że daje on 250 tysięcy miejsc pracy. W zgodnej opinii państwo powinno się skupiać na walce z nadużywaniem alkoholu, a nie jego obecnością w sklepach. Jednak na konferencji nie było przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, przy udziale których dokument WHO uzyskiwał akceptację Komisji Europejskiej. Co więcej wkrótce Komisja uzyska większy wpływ na politykę zdrowotną w każdym państwie członkowskim i będzie mogła narzucić własne rozwiązania.