Import gazu z USA może zaspokoić 25 proc. zapotrzebowania i to dwa razy taniej niż Gazprom.
Już za cztery lata możliwości eksportowe USA i Kanady wzrosną do 176 mld m sześc. gazu rocznie. Odpowiada to jednej czwartej europejskiej konsumpcji – wynika z obliczeń brytyjskiej agencji Timera Energy. W Ameryce Północnej trwają przygotowania do budowy 13 zakładów skraplania gazu (z czego 9 w USA).
Amerykanie próbują rozwiązać problem nadmiaru gazu na rynku wewnętrznym, który powstał w skutek boomu łupkowego ostatnich lat. Wzrost wydobycia łupków spowodował, że od 2005 r. ceny surowca spadły o 85 proc. do niespełna 80 dol. za tysiąc metrów sześciennych. Tak niskie ceny LNG są nie do udźwignięcia dla amerykańskiego przemysłu wydobywczego – koszty wydobycia czasem sięgają nawet 150 dol. za tysiąc metrów sześciennych gazu. Koncerny energetyczne z USA i Kanady – np. Cheniere Energy Partners, Macquerie Energy, Sempra Energy czy LNG Partners – usiłują zrekompensować sobie ogromne inwestycje w łupki i szukają rynków zbytu. Nowe zakłady skraplania gazu pomogą im przeprofilować nieużywane od trzech lat terminale na potrzeby eksportu.