Sąd Najwyższy podjął uchwałę, w której stwierdził - jak informuje UKE - że legitymowanie się przez Annę Streżyńską aktem powołania, który nie został podważony w jakimkolwiek postępowaniu powoduje, iż może ona skutecznie dokonywać wszelkich czynności, takich jak wydawanie decyzji, postanowień, czy też udzielanie pełnomocnictw.

Ponadto Sąd Najwyższy stwierdził, że: sąd powszechny rozpoznający sprawy z odwołań od decyzji prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej nie jest kompetentny do badania legalności aktu powołania prezesa UKE.

Sprawą legalności powołania Anny Streżyńskiej SN zajął się na wniosek sądu apelacyjnego.

- Sąd Najwyższy przeciął dwa lata kwestionowania przez niektórych operatorów wszelkich decyzji UKE tylko dlatego, że uważali oni, iż prezes urzędu był wadliwie powołany - powiedziała Gazecie Prawnej Anna Streżyńska.

- Kolejny raz nie uzyskaliśmy odpowiedzi na pytanie odnośnie do prawidłowości powołania prezesa UKE. Podobnie jak wcześniej NSA, tak teraz SN zdecydował się nie rozstrzygać tej kwestii w sposób jednoznaczny. Rodzi się zatem pytanie, jaki organ władny jest ocenić prawidłowość tego powołania i w jakim trybie - oświadczyło biuro prasowe Telekomunikacji Polskiej.