Ich oczekiwania w porównaniu z grudniem ubiegłego roku wzrosły o 0,4 pkt proc. – Z tak wysokim odczytem ostatni raz mieliśmy do czynienia w październiku 2008 r. – mówi Piotr Piekos, ekonomista Pekao SA. O tym, że w najbliższym roku wzrost cen będzie szybszy niż do tej pory, jest przekonanych 31 proc. badanych, a 43,5 proc. twierdzi, że będzie taki sam. Tylko 0,4 proc. oczekuje wolniejszych podwyżek.

– W momencie gdy prowadzone były badania NBP, ankietowani znali odczyt inflacji z listopada 2011 r., kiedy to wynosiła 4,8 proc. r./r., i był to drugi po majowym tak wysoki odczyt. Stąd i oczekiwania inflacyjne osób prywatnych musiały pójść w górę – tłumaczy Piotr Bujak, główny ekonomista Nordei.

Oczekiwania inflacyjne to jeden z elementów, które bierze pod uwagę Rada Polityki Pieniężnej przy podejmowaniu decyzji o wysokości stóp procentowych. Inne to m.in. bieżąca inflacja (która w grudniu w porównaniu z listopadem lekko zaczęła spadać – do 4,6 proc.), wskaźniki płynące z realnej gospodarki, otoczenia zewnętrznego Polski, a także informacje miękkie, jak naciski płacowe.

W ubiegłym roku RPP czterokrotnie podniosła stopy procentowe. W styczniu stało się to, gdy znane radzie oczekiwania inflacyjne za grudzień 2010 r. wynosiły 2,9 proc. i były wyższe od listopadowych o 0,3 pkt proc. W kwietniu była druga podwyżka. Rada wiedziała, że Polacy sądzą, iż CPI (indeks cen towarów i usług) wyniesie 4,6 proc. – było to już o 1,4 pkt proc. więcej, niż to wynikało z wcześniejszego badania. W czerwcu mieliśmy do czynienia z czwartą, ostatnią podwyżką, choć oczekiwania wyniosły 4,3 proc. i były już tylko o 0,3 proc. wyższe niż przed miesiącem. Ale wówczas na decyzję główny wpływ miał poziom inflacji za maj – 5 proc. r./r., i był to najwyższy ubiegłoroczny odczyt inflacji.

Eksplozja konsumpcji nas nie czeka – uważają analitycy

– W przyszłym tygodniu podczas posiedzenia RPP zapewne głośniej usłyszymy jastrzębie, bo wczorajszy odczyt jest dla nich argumentem, który będą chciały wykorzystać do podniesienia stóp. Nie sądzę jednak, aby uzyskali przewagę w RPP – uważa Piotr Bujak. Innym argumentem, który mogą chcieć wykorzystać jastrzębie, jest wczorajszy wskaźnik optymizmu konsumentów Ipsos. Wzrósł w porównaniu z grudniem o 1 pkt, do 77 pkt. Przy czym najbardziej zwiększała się skłonność Polaków do zakupów, przynajmniej ta deklarowana.

– Eksplozji konsumpcji nie będzie, od stycznia weszło wiele rekomendacji ograniczających dostęp do kredytów – przekonuje Piekos. Wpływ na jej spowolnienie będzie miała też wysoka ubiegłoroczna baza hamująca inwestycje. Czynnikami ryzyka, które mogą ją podbić, są ceny ropy i kurs złotego. Na razie nasza waluta się wzmacnia, co nieco neutralizuje wzrost kursu surowca.