Przedstawiciele agencji ratingowych przyznali na początku tego roku, że rating nadany amerykańskim produktom dłużnym emitowanym na podstawie produktów hipotecznych był błędny. W maju 2005 r. najważniejsze agencje ratingowe jak jeden mąż obniżyły rating długu dla Forda i General Motors. Akcje obu spółek spadły gwałtownie. W zasadzie nie miało to jednak znaczenia, gdyż ich ceny spadały już od roku. Dwa miesiące po obniżeniu ratingu ceny akcji były w przypadku GM kilkadziesiąt, a Forda, killkanaście procent wyżej. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku oceny wiarygodności kredytowej Węgier - obniżenie jej przez agencje w czerwcu 2006 r. przypadło na dołek kilkumiesięcznych spadków na rynku akcji.

O tych i wielu innych przypadkach (gdy dwie agencje ratingowe dają dokładnie odmienne oceny) należy pamiętać, gdy przy ocenie potencjalnych możliwości inwestycyjnych zwraca się uwagę na oceny ratingowe. Przede wszystkim wysokość ratingu odnosi się do długu i możliwości (lub nie) jego spłaty. Dlatego inwestorzy działający na rynkach akcji powinni mieć to na względzie. Sama decyzja o zmniejszeniu ratingu będzie miała największe przełożenie na zachowanie się cen obligacji danego przedsiębiorstwa lub kraju, notowania akcji zaś często chodzą własnymi drogami.

Agencje ratingowe nie są jakimś mitycznym, nieomylnym bytem - pracują tam ludzie. Ludzie ze skłonnościami do pomyłek, błędów, uproszczeń w analizach. Dlatego takie przypadki będą się zdarzały. Oceniając firmę agencje ratingowe nie opierają się wyłącznie na suchych liczbach, uwzględniają jeszcze rożnego rodzaju czynniki jakościowe. Te zaś są subiektywne. A tam, gdzie jest miejsce na subiektywizm, jest miejsce na pomyłki. Naturalnie dzięki temu subiektywizmowi ratingi bywają znacznie bardziej dokładne, bowiem dane liczbowe dotyczą wyłącznie sytuacji w przeszłości i rzadko zawierają w sobie potencjalne zagrożenia. Tymczasem z otoczenia przedsiębiorstw (a przede wszystkim krajów) mogą płynąć różnego rodzaju jednoznaczne sytuacje sugerujace możliwe kłopoty.

Warto o tym pamiętać, biorąc pod uwagę we własnych decyzjach ratingi wielkich agencji (Moody's, Fitch, Standard& Poor's). Ratingi nie są rekomendacjami mówiącymi - kup lub sprzedaj. Często istotne zmiany następują, gdy najgorsze na rynku już jest dla wszystkich wiadome. Argument, jaki czasami się słyszy - no ale przecież ze spółką nie może być tak źle, bo ma wysoki rating - jest o tyle niedorzeczny, że powinien zawierać dopisek: na razie.

Ponieważ rynek nie jest jednowartościowy i zwykle za zachowaniem cen akcji czy obligacji stoi więcej niż jedna przyczyna, nie należy się dziwić sytuacji, w której ceny obligacji jakiegoś przedsiębiorstwa spadają mimo konsekwentnego utrzymywania (a nawet podnoszenia) wysokich ocen ratingowych.

Grzegorz Zalewski

ekspert DM Banku Ochrony Środowiska i twórca portalu futures.pl