Zarówno w gospodarce, jak i na rynku finansowym często mamy do czynienia z informacjami o przeciwnych kierunkach oddziaływania na daną formę inwestowania. Znaczenie ma też to, czy dane dotyczą przeszłości, czy są to tzw. wskaźniki wyprzedzające (np. indeksy nastrojów konsumentów czy klimatu gospodarczego), sugerujące jak może wyglądać sytuacja w niedalekiej przyszłości. Ponadto występują dane za okresy, które już się zakończyły, ale, chociażby poprzez swoją inercyjność, mające wpływ na przyszłość (np. struktura PKB).

Inwestorzy monitorujący napływające cyklicznie dane z kraju i ze świata zmuszeni są oceniać znaczenie poszczególnych informacji. Dokonują oni zestawienia (bilansu) zagrożeń (ryzyk) i określają, które z nich mają dla nich szczególne znaczenie, a które w danym momencie można ignorować. Ogół inwestorów to rynek. Rynek czeka i obserwuje statystyki płynące z gospodarki. Rynek każdorazowo ustawiony jest pod publikacje danego wskaźnika - ogólnie dostępne i znane są prognozy, które budują oczekiwania. Jeśli odczyt istotnego wskaźnika odbiega od oczekiwań, następuje dostosowanie cen, tak aby ceny instrumentów inwestycyjnych uwzględniały upublicznioną właśnie dawkę informacji. Każda cząstkowa dana układa się w całość będącą obrazem gospodarki danego kraju.

Zjawiska mające miejsce w gospodarce w określony sposób wpływają na nasze inwestycje. Jedna z podstawowych reguł inwestowania głosi: rynek zawsze ma rację. Innymi słowy, to rynek, czyli większość, ustala ceny (notowania) poszczególnych walorów. Pojedynczemu inwestorowi pozostaje albo zaakceptować określoną przez rynek cenę, albo nie robić nic - nie inwestować i rezygnować z szans, jakie daje rynek. Inwestorzy starają się ustawiać zgodnie z panującym trendem. Gdy to możliwe, niektórzy, z różnymi efektami, starają się trendy wyprzedzać. Inną konsekwencją wspomnianej zasady jest to, że jeśli rynek nastawiony jest negatywnie, to będzie wyolbrzymiał dane niekorzystne dla gospodarki i ignorował dane dla niej korzystne. Przykład tego obserwujemy ostatnio na rynkach akcji.

Pierwszy miesiąc 2008 roku na rynkach akcji upłynął pod znakiem spadków. Ostatni raz tak duży spadek polskiego indeksu WIG20 miał miejsce w 1995 roku. Uwzględniając to, coraz częściej spotyka się opinie, że ceny akcji już teraz dyskontują recesję w USA i spowolnienie w gospodarce globalnej. Wydaje się, że taki pogląd stał się ostatnio popularny, bo strach przed spadkami zamienił się w nadzieję na wzrosty. Dlatego przez ostatnie dwa tygodnie rynek piął się w górę. Równie dobrze można stwierdzić, że trend jest właściwie spadkowy, a każdy wzrost powinno się potraktować jako korygujący. Zagrożeniem - niezmiennie - pozostaje otoczenie zewnętrzne.

Adam Wiśniewski

ekspert ds. inwestycji w Axa Życie