Część aktywów została przeniesiona do funduszy dłużnych, o znacznie niższym profilu ryzyka, a większość zasiliła rachunki bankowe. Wraz z zatrzymaniem spadków cen akcji i uspokojeniem nastrojów spadła też wartość odkupień jednostek. Wydaje się, że najbardziej dynamiczna fala odpływu aktywów jest już za nami. Nastroje zmieniają się nawet kilka razy dziennie, więc można założyć, że jest grupa inwestorów, która zechce wykorzystać ostatnią przecenę do nowych inwestycji. Oczywiście zagrożenia wiszące nad rynkiem nie zniknęły, ale poziom wycen spółek stał się atrakcyjny, szczególnie dla inwestorów o dłuższym niż kilka miesięcy horyzoncie. Warto więc zastanowić się, w co lokować aktywa. Przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych nie należy kierować się emocjami.

Mam wrażenie też, że większość uczestników funduszy zapomniała o zasadzie dywersyfikacji oszczędności. Warto więc o niej sobie przypomnieć, gdyż zawsze powinniśmy budować swój portfel, rozkładając ryzyko.

Można dziś zacząć długoterminowe inwestycje w fundusze akcyjne, nie angażując jednak w żadnym wypadku całości kapitału. Teraz, a nie pół roku temu, możemy zainteresować się funduszami małych i średnich spółek. Ciekawym składnikiem portfela mogą okazać się fundusze branżowe, szczególnie lokujące aktywa w spółkach budowlanych. Zakładając dalszy wzrost gospodarczy i mając w perspektywie Euro 2012, którego organizacji, mam nadzieję, nikt nam nie odbierze, budownictwo powinno być motorem napędowym polskiej gospodarki.

Uzupełnieniem części akcyjnej portfela mogą być jednostki funduszy zagranicznych, zarówno inwestujących globalnie, jak i koncentrujących się na krajach naszej części Europy. Oczywiście procentowy udział tego rodzaju agresywnych lokat w całości oszczędności powinien zależeć zarówno od horyzontu inwestycyjnego, jak i od indywidualnej skłonności inwestora do ryzyka.

Marek Mikuć

wiceprezes zarządu i dyrektor inwestycyjny TFI Allianz Polska