Przed kilkoma laty karierę wśród produktów bankowych robiły lokaty na kilkanaście procent. Klienci banków nauczyli się wówczas, co oznacza podane najmniejszą z możliwych czcionek sformułowanie: w skali roku. Lokaty te miały bowiem tę własność, że ich czas trwania zwykle wynosił dwa, trzy lata. Tym samym propozycja oprocentowania środków w skali 10-12 proc. na trzy lata nie była już tak atrakcyjna, bo w zasadzie wynosiła tyle, ile wówczas inflacja. Niemniej z billboardów i reklam telewizyjnych atakowały właśnie takie dwucyfrowe stopy zwrotu. Proszę pamiętać, że był to czas, gdy inwestowanie w akcje na giełdzie lub przez fundusze inwestycyjne nie było na ustach wszystkich, gdyż na giełdzie panowała bessa.

Zawsze uważałem, że ludzie powinni być odpowiedzialni za własne decyzje i jeśli nie sprawdzą wszystkich zapisów oferty, to ich problem. Nasz rynek jest jednak na tyle młody, że część instytucji wykorzystuje małą wiedzę społeczeństwa i prowadzi nierzetelną reklamę. Tak, należy wprost to powiedzieć, nierzetelną, mimo dodawania zastrzeżeń małymi czcionkami, czyli oficjalnie w porządku.

Ogromnym kłopotem jest niedostatek kampanii edukacyjnych i informacyjnych, z których zwykli ludzie mogliby się dowiedzieć, na czym polegają niuanse ofert oszczędnościowych i inwestycyjnych. Brak również działań instytucji nadzoru lub ochrony konsumenta. Kilka lat temu wprowadzono obowiązek podawania rzeczywistej stopy oprocentowania kredytów, czyli całkowitego kosztu łącznie z prowizjami, w skali roku.Skończyły się superatrakcyjne oferty kredytowe na 0 proc., do czego należało doliczyć kilkadziesiąt procent prowizji. Niestety, nadal można bezkarnie szafować ofertami lokat i kont oszczędnościowych, mamiąc klientów niesłychanie atrakcyjnym oprocentowaniem. Jeśli kilka lat temu banki oferowały wysokie oprocentowanie, dodając mimochodem, że dotyczy okresów kilkuletnich, w ostatnim czasie mamy odwrotny trend - podaje się niesłychanie atrakcyjne wysokości oprocentowania lokat rocznych, z tym że dotyczy ono wyłącznie ułamka całego okresu. W jednej z lokat oferuje się aż 10 proc. w ostatnim miesiącu oszczędzania. Ponieważ jest to 10 proc. w skali roku, a w pozostałych 11 miesiącach mamy średnio atrakcyjne oprocentowanie, to faktyczna stopa wynosi ok. 5 proc. Kusi się też wysokim oprocentowaniem, zaś przy zakładaniu lokaty okazuje się, że dotyczy ono np. wyłącznie kwot powyżej kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Jeszcze inna propozycja to poszatkowanie okresu odsetkowego na kwartalne odcinki, gdzie tylko w jednym z tych odcinków jest atrakcyjne 7 proc., zaś efektywnie w skali roku nieco poniżej 4 proc.

Dopóki nie będzie jasnych zasad, banki będą swoich klientów traktować jak durniów. My zaś powinniśmy przed tym się bronić, licząc i szukając ukrytych haków

Grzegorz Zalewski

ekspert DM Banku Ochrony Środowiska i twórca portalu futures.pl