Temat procedowania w Komisji Nadzoru Finansowego nad prospektami emisyjnymi przyszłych emitentów zwraca uwagę coraz większej liczby uczestników rodzimego rynku kapitałowego. Wydawać by się mogło, że problem dotyczy tylko emitentów. To właśnie spółki zmuszane do odkładania publicznej emisji akcji muszą weryfikować plany inwestycyjne w sytuacji gdy pozyskanie finansowania z giełdy przesuwa się bardzo często nawet o pół roku.
Jednak taki obrót spraw i wydłużenie procesu weryfikowania i zatwierdzania prospektów uderza również w biura maklerskie pełniące funkcję oferującego w całym procesie. Sytuacja ta nie jest na rękę także innym doradcom uczestniczącym w procesie upublicznienia spółki. W związku z licznymi uwagami, jakie KNF przesyła spółkom ubiegającym się o dopuszczenie do obrotu, cięgi zbierają: audytorzy, prawnicy, agencje IR obwiniane często brak profesjonalizmu w przygotowaniu prospektu. W sytuacji tak dużego zainteresowania pozyskiwaniem finansowania poprzez giełdę wszyscy powinniśmy uzbroić się w cierpliwość w imię wyższych celów. Tymi celami jest dobro inwestorów (w domyśle tych mniejszych), przynajmniej tym KNF stara się wytłumaczyć swoje problemy z wydolnością.
Logika wskazuje, że inwestorzy indywidualni, w tym stowarzyszenie reprezentujące ich interesy, powinni być największym sprzymierzeńcem KNF, dając odpór fali krytyki i wspierać Komisję w mozolnej pracy na rzecz bezpieczeństwa inwestorów. Jednak do SII dochodzą ze strony inwestorów coraz liczniejsze głosy dezaprobaty dla działań KNF. O ile dbałość o rzetelność istotnych danych zamieszczanych w prospekcie nie budzi żadnych uwag ze strony inwestorów, o tyle już przyjmowanie przez KNF roli mentora i śledczego spotyka się z niezrozumieniem. Jakie znaczenie dla bezpieczeństwa inwestora ma informacja, kto w spółce podjął decyzję o debiucie giełdowym, kto odpowiada za wybór biura maklerskiego lub czy spółka jest świadoma powagi giełdowych planów i dobrze tę decyzję przemyślała, to chyba wiedzą tylko urzędnicy KNF. Ewidentnie widać, że proces weryfikowania poprawności prospektu emisyjnego z obowiązującymi przepisami oraz dociekliwości w sprawach merytorycznych przekształca się w zbieranie jak największej liczby danych i informacji o emitencie często zupełnie nieistotnych. Mimo takiej filozofii działania KNF zatwierdziła kilka miesięcy temu prospekt spółki Arcus, który nie miał drobnych uchybień, a zawierał wprost informacje wprowadzające inwestorów w błąd. Widać więc dobitnie, że jakość pytań, a nie ich liczba daje największe szanse na wychwycenie błędów i nieprawdziwych informacji.
Jarosław Dominiak
prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych
ikona lupy />
Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych / DGP