Rynek akcji w Stanach Zjednoczonych zareagował negatywnie na obniżkę o 25 punktów bazowych stóp procentowych. Oczekiwania inwestorów były wyraźnie większe, chociaż obniżka o wymagane 50 punktów nie musiała znacząco zmienić obrazu rynku. Fakty są takie, że problem kredytów hipotecznych rozlał się na cały rynek długu i jego konsekwencje będą dopiero widoczne w przyszłości. Rentowności amerykańskich dziesięcioletnich obligacji są w okolicach 4 proc. Tak niskie poziomy oprócz ostatnich kilku lat notowano na początku lat sześćdziesiątych. W związku z tym rynkowe stopy obligacji skarbowych albo dyskontują następne obniżki stóp, albo popyt ma inne podłoże, trudne do zidentyfikowania. Tak czy owak problem trudnych kredytów nie sądzę, że rozwiąże się dzięki decyzjom banku USA czy planowi administracji Busha. Jak na razie, decyzje banków centralnych pompujących gigantyczne kwoty do systemu finansowego i godzące się na dyktat Wall Street podtrzymują notowania akcji ryzykując atakiem inflacji i przesunięciem zagrożeń na nowy rok.
Rynki finansowe czeka uporanie się z dostępem do pieniądza, a to może potrwać dłuższy czas i negatywnie odbije się na przedsiębiorstwach i ich inwestycjach. Dodatkowo system finansowy stoi przed odbudowaniem zaufania, co nie będzie łatwe i szybkie.
Swoją drogą obecnie obserwowane trudności z pozyskaniem pieniądza przez banki na krajowym rynku i zapowiedzi osłabienia koniunktury mogą zwiastować walkę o depozyty klientów. Skutkować to może odwrotnym do ostatnio obserwowanego przepływu środków z lokat na rynek kapitałowy.
Listopad był pierwszym od dłuższego czasu miesiącem, gdzie wystąpiło ujemne saldo nabyć i umorzeń w funduszach inwestycyjnych. Kampanie reklamowe towarzystw nie były już w stanie utrzymać dodatniego przyrostu środków. Coraz trudniej jest podpierać się wynikami funduszy i nawet przyzwoite wyniki funduszy akcji w skali roku nie robią takiego wrażenia jak liczby trzycyfrowe. Dodatkowo na rynek trafiło bardzo dużo nowych środków po pierwszym kwartale i tu rozczarowanie jest spore. Część tych środków może odpłynąć w stronę lokat bankowych, zwłaszcza że oprocentowanie robi się atrakcyjne.
W dłuższym horyzoncie stopy zwrotu na rynkach akcji nie mają konkurencji ze strony długu, jednak po okresach euforii i ignorowaniu ryzyka musi przyjść korekta. Im szybciej, tym lepiej, ponieważ rynki im bliżej są fundamentów, tym ryzyko inwestycji znacząco spada.
Zbliżający się koniec roku ograniczy płynność i nadchodzący tydzień jest ostatnim, gdzie jeszcze można będzie zrobić przetasowania w portfelach. Budowania nowych pozycji raczej nie należy się spodziewać.
Leszek Milczarek
zarządzający aktywami w IDMSA
ikona lupy />
Leszek Milczarek zarządzający aktywami w IDMSA / DGP