Politycy PO mogą być dumni z tego, że po 4 latach sprawowania władzy Polacy ponownie obdarzyli ich dużym zaufaniem. Zwycięstwo wyborcze jednak zobowiązuje.
Wszyscy wyborcy, a nie tylko zwolennicy PO, chcieliby wiedzieć, co nowy premier Donald Tusk zrobi teraz z otrzymanym kredytem zaufania. Jeżeli podejmie wysiłek reformatorski, ma szanse przejść do historii nie tylko jako pierwszy premier w wolnej Polsce, który będzie rządził drugą kadencję, lecz także jako mąż stanu, który zdołał przywrócić szybki wzrost gospodarczy.
Obecny kryzys w strefie euro i nadchodzące spowolnienie w Polsce, którego skali nie jesteśmy w stanie teraz precyzyjnie określić, nie są argumentem za hamowaniem koniecznych reform. Dzięki nim można trwale zwiększyć tempo poprawy życia zarówno obecnego, jak i przyszłych pokoleń. Nowy rząd został obdarzony kredytem zaufania nie tylko przez wyborców, którzy tydzień temu poszli do urn, lecz także przez agencje ratingowe i inwestorów kupujących polskie obligacje. Przed wyborami nie oczekiwali oni, że dotychczasowy rząd koalicji PO – PSL podejmie szczególnie silny wysiłek reformatorski. Ale za chwilę powiedzą: sprawdzam. Jeżeli nowy rząd nie przedstawi wiarygodnego planu równoważenia finansów publicznych, który uwzględni perspektywy słabnącego wzrostu gospodarczego w Polsce i w Europie, to trudno będzie nam utrzymać stabilność złotego i powstrzymać wzrost rentowności naszych obligacji. Bez tego planu dług publiczny niemal na pewno przekroczy próg 55 proc. PKB.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.