Wyniki wyborów zostały przyjęte dobrze, bo oznaczają stabilizację. Od analityków i – co ważniejsze – agencji ratingowych popłynęły jednak sygnały, że teraz oczekiwane są szybkie i konkretne reformy finansów publicznych.
Pierwsze reakcje rynków po wyborach były pozytywne. Zbiegło się to z polepszeniem sytuacji gospodarczej na świecie. Dlatego giełda rosła, a złotówka się umacniała. Do tego odwrócił się trend na rynku obligacji. W ciągu pięciu dni rentowność obligacji zmniejszyła się o mniej więcej 20 pkt bazowych. – To efekt globalnego sentymentu i związanego z tym wzmocnienia złotówki, a nie polityki – mówi Piotr Żółtowski, analityk rynku papierów wartościowych w BPH.
Stary-nowy rząd ma teraz ze strony rynków finansowych miesiąc miodowy. Ale wkrótce się to skończy. Rynki oczekują od rządu planu działań gwarantujących stabilność finansów publicznych. Na pierwszy ogień muszą iść weryfikacja przyszłorocznego budżetu i ścieżki zmniejszania deficytu sektora finansów publicznych. W projekcie budżetu rząd zapisał 4 proc. wzrostu PKB przy prognozach rynkowych 3 proc. Te założenia trzeba będzie zmienić i pokazać, jak wpływa to na dochody i wydatki budżetowe oraz na cały deficyt sektora finansów publicznych.