• Czy resort skarbu przewiduje prywatyzację grup energetycznych z udziałem inwestorów branżowych?

- Przewidujemy inwestorów branżowych w drugim etapie, po debiutach giełdowych. Nie potrafię dziś powiedzieć, jakie pakiety akcji im oddamy, ale kontrola pozostanie w rękach Skarbu Państwa. W cztery lata dochody z prywatyzacji mają przekroczyć 25 mld zł - tego nie da się osiągnąć bez prywatyzacji energetyki. Pieniądze z debiutów mają posłużyć budowie nowych mocy energetycznych i rozwojowi odnawialnych źródeł energii. To konieczność. Na nowe bloki energetyczne czeka się jednak wiele lat. Ich pozyskanie może przyspieszyć wprowadzenie do polskich firm inwestora branżowego, który już je posiada. Jeśli nie zainwestują w Polsce, to ich potencjał trafi na rynek azjatycki. Ale możliwy jest też inny wariant: polska grupa energetyczna zaproponuje, aby inwestor branżowy wszedł do jednej z jej spółek parterowych. Pewne jest to, że nie jesteśmy w stanie samodzielnie pozyskać z rynku takich środków, które pozwolą w ciągu 20 lat rozbudować potrzebne moce energetyczne. A według ekspertyz Polska przy takiej dynamice rozwoju będzie potrzebować do 2030 roku dodatkowo blisko 25 tys. MW nowych mocy energetycznych.

• Czy w związku z sytuacją na giełdzie resort skarbu opóźni zaplanowane debiuty spółek energetycznych: Enea i PGE?

- Analitycy giełdowi mówią, że kryzys może potrwać dłużej niż rok. My już przesunęliśmy termin debiutu Enei o kwartał. Planujemy, że na przełomie II i III kwartału ta spółka wejdzie na giełdę, ale ostateczny termin zależy także od innych elementów niż koniunktura na giełdzie. Być może wkrótce dojdzie do jakichś rozwiązań w sprawie PAK. Chcemy, aby partnerem w rozmowach z Elektrimem była jedna z grup energetycznych, a nie Ministerstwo Skarbu Państwa. Najdalej za półtora miesiąca będziemy wiedzieć, czy jest możliwość ugodowego rozwiązania konfliktu, bez chodzenia po sądach. Enea ma szansę na zażegnanie sporu.

SPÓR O PAK

Spór powstał, kiedy kontrolowany przez Zygmunta Solorza Elektrim chciał zrealizować aneks do umowy prywatyzacyjnej i dokupić pakiet akcji dający kontrolę w elektrowniach PAK. Dziś Elektrim ma około 46 proc. akcji, Skarb Państwa 50 proc. Rząd PiS nie zgodził się na sprzedaż, rząd PO podtrzymał to stanowisko. MSP stara się, aby Elektrim zrezygnował z PAK i odsprzedał swój udział.

• Inwestor branżowy wejdzie też do kopalni Bogdanka?

- Bogdanka chce wejść na giełdę i taką drogę poparł resort skarbu. W I etapie upublicznimy nie więcej niż 25 do 35 proc. akcji. W przypadku Bogdanki to sami pracownicy chcą takiej prywatyzacji. Myślę, że ta spółka ma bardzo interesujące pomysły inwestycyjne i warto by było pomyśleć o dalszej drodze przekształcenia z udziałem inwestora. Ale taką decyzję podejmie już rząd. Jeśli będzie zgoda - inwestor mógłby się pojawić w tej spółce w ciągu dwóch, trzech lat.

• Ministerstwo zdecydowało o prywatyzacji Polf. Kiedy projekt nowego programu dla farmacji trafi do Rady Ministrów?

- Najwcześniej za dwa miesiące.

• Dlaczego Polfy będą prywatyzowane przez Polski Holding Farmaceutyczny? Nielepiej byłoby od razu zlikwidować holding, który i tak nie daje spółkom żadnych korzyści?

- Gdybyśmy mieli najpierw wycofywać akcje Polf z PHF, to byłaby to tylko niepotrzebna strata czasu.

Kiedy zostanie ogłoszony przetarg na doradcę prywatyzacyjnego?

- Zostawiamy to nowemu zarządowi PHF. W połowie lutego powinien zostać wybrany nowy prezes jednoosobowego zarządu PHF. To on musi ocenić, na jakim etapie są poszczególne Polfy i kiedy mają rozpocząć przygotowania. Chciałbym, aby zarządy Polf przedstawiły zarządowi PHF własne propozycje prywatyzacji. Wiem, że je mają i warto ich posłuchać. Później zweryfikuje je doradca. Wyłonienie doradcy potrwa do maja, później musi mieć przynajmniej trzy miesiące na analizę rynku i przygotowanie propozycji. Realnym terminem prywatyzacji Polfy Pabianice i Warszawa jest I połowa 2009 r. W Tarchominie wszystko zależy od tempa restrukturyzacji tej spółki, także restrukturyzacji zatrudnienia. Wiem, że to będzie boleć, ale to niezbędny proces. Albo kosztem głębokiej restrukturyzacji zatrudnienia uratujemy Polfę Tarchomin, albo spółka będzie mieć poważne problemy. Zakładam, że prywatyzacja wszystkich trzech Polf zakończy się w ciągu trzech lat.

Czy lepszym rozwiązaniem byłoby poszukiwanie inwestorów dla tych spółek czy wariant giełdowy?

- Poza Tarchominem, który ma złe wyniki, sytuacja finansowa dwóch Polf nie jest zła. Wejście na giełdę jest możliwe, ale spółki muszą pokazać, jakie mają być efekty takiego ruchu. Zdobycie kapitału? Dobrze, ale na jakie inwestycje i z jakim spodziewanym skutkiem. Inwestor może zaproponować nowe rynki zbytu, nowe technologie, nowe leki do produkcji. Niezależnie od wybranej drogi prywatyzacji, planowana jest sprzedaż wszystkich akcji Polf. Nie chcemy prywatyzować na raty. Jeśli doradca uzna zaś, że na przykład połączenie dwóch Polf, tej z Pabianic i tej z Warszawy, będzie korzystne, to też nie będę się sprzeciwiał.

• Najbardziej zainteresowane prywatyzacją mogą być firmy z Indii i Chin. Czy resort skarbu dopuści takiego inwestora, jeśli złoży dobrą ofertę?

- Pieniądze od inwestora z Azji wcale nie są gorsze niż niemieckie czy amerykańskie, ale trudniej się takim inwestorom wchodzi na rynek. Opór społeczny może być większy. Byłoby prawdopodobnie trudno przekonać do nich pracowników fabryk.

• Stawia pan na cenę, przychody ze sprzedaży akcji Polf czy raczej na taką prywatyzację, która będzie efektywna dla spółek?

- W interesie Skarbu Państwa jest to, aby osiągnąć jak najlepsze przychody z prywatyzacji. Musimy na to patrzeć, ale uważam, że ciągle jeszcze można pogodzić jedno z drugim i tak przeprowadzić ten proces, aby na nim zarobić i znaleźć korzystne rozwiązania dla spółek.

Rozmawiała KATARZYNA KOZIŃSKA-MOKRZYCKA

JAN BURY, prawnik, założyciel Stowarzyszenia Rozwoju Gmin i Obszarów Wiejskich. Poseł, sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa