• W porównaniu z końcem 2007 roku ceny hurtowe energii wzrosły już o ok. 25 proc. i sprzedawcy zamierzają wnioskować o podwyżki cen dla gospodarstw domowych. Zgodzi się pan na podwyżkę jeszcze w tym roku?

- W chwili obecnej trudno jest oceniać doniesienia prasowe dotyczące żądanych przez przedsiębiorstwa energetyczne podwyżek. Liczę na to, że sytuacja wyjaśni się po dokonaniu podziału limitów CO2. Przedsiębiorstwa energetyczne - zgodnie z przepisami prawa - mogą składać w ciągu roku kolejne wnioski taryfowe. Jeżeli je złożą, będę przyglądał się temu, czy są to wnioski uzasadnione.

• Badacie przyczyny niskiej podaży energii na rynku hurtowym, która utrzymuje się mimo wzrostu cen. Czy prawdą jest, że wytwórcy ograniczają podaż w celu utrzymania wysokich cen?

-- Rzeczywiście badamy stan niedokontraktowania na rynku hurtowym. Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być różne. Jedną z nich jest świadome ograniczenie podaży, choć nie wykluczamy, że taki stan rzeczy może być spowodowany przyczynami obiektywnymi. Na obecnym etapie postępowania trudno to przesądzić.

• Zapowiedział pan uwolnienie od 2009 roku cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych, ale nie bezwarunkowo. Co się musi stać, żeby pan uwolnił te ceny?

- Zdaję sobie sprawę, że pozostawienie pod kontrolą jedynie cen energii dla gospodarstw domowych zaburza funkcjonowanie rynku i chcę te ceny uwolnić. Uznaję jednak, że aby to nie godziło w interesy konsumentów, najpierw muszą mieć oni efektywną możliwość korzystania z prawa do zmiany sprzedawcy, które dzisiaj jest martwe.

• Co konkretnie pan proponuje?

- Proponuję skrócenie okresu zmiany sprzedawcy z obecnych 60-90 dni do 14-30 dni, wprowadzenie regulacji dotyczącej sprzedaży awaryjnej tak, żeby odbiorcy mieli zapewnioną ciągłość dostaw, a zarazem żeby cena energii w sprzedaży awaryjnej była wyższa od rynkowej i motywowała do wyboru sprzedawcy, a także zapewnienie odbiorcom prawa rozliczania się jedną fakturą po zmianie sprzedawcy i wreszcie określenie grupy odbiorców wrażliwych i zakresu ich ochrony.

• Kto byłby zaliczany do grupy odbiorców wrażliwych i co by to dla niego oznaczało?

- W praktyce chodzi o odbiorców energii, którzy ze względu na sytuację materialną nie są w stanie ponosić kosztów rynkowego zaopatrzenia w energię. Wydaje się, że źródła wsparcia odbiorców wrażliwych mogłyby mieścić się w systemie pomocy społecznej i mogłoby ono być udzielane w formie np. dodatków mieszkaniowych. Niezależnie od tego, jak zostanie ukształtowany system pomocy odbiorcom wrażliwym, wsparcie - zgodnie z zasadą pomocniczości - powinno docierać do osób, które ze względów obiektywnych nie stać na zapłacenie rachunku. Powinno być udzielane na poziomie wspólnot samorządowych.

• Czy do realizacji tych celów wystarczy rok? Nie za dużo tu urzędowego optymizmu?

- Termin jest rzeczywiście ustalony ambitnie. Wydaje się jednak możliwy do spełnienia przy założeniu, że rzeczywiście chcemy, aby rynek energii elektrycznej jak najszybciej zaczął służyć konsumentom. Sam URE tego nie zapewni. Potrzebujemy m.in. współpracy resortów gospodarki, finansów, Skarbu Państwa oraz pracy i polityki społecznej. W ramach URE - mimo ograniczeń budżetowych - zaplanowaliśmy nową edycję szkoleń dla rzeczników praw konsumentów, organizacji konsumenckich oraz zainteresowanych organizacji pozarządowych. Celem szkoleń jest przekazanie wiedzy na temat funkcjonowania rynku energii, zmiany sprzedawcy oraz energooszczędności. Istnieje jednak potrzeba znacznie szerszych działań informacyjnych ze strony państwa. Gospodarstwa domowe muszą mieć świadomość swych praw na rynku energii.

• Po zniesieniu kadencyjności prezesa URE urząd utracił niezależność, jest słaby. Jak w tej sytuacji ocenia pan szanse realizacji swoich pomysłów?

- Należy bezwzględnie powrócić do koncepcji niezależności regulatora. Prezes URE powinien być wybierany przez Sejm lub premiera spośród kandydatów zaopiniowanych przez sejmową Komisję Gospodarki i na kadencję przesuniętą w stosunku do kadencji Sejmu. Silna pozycja ustrojowa prezesa URE to nie jest wyraz ambicji obecnie urzędującego prezesa. Państwo, które chce być wiarygodne wobec inwestorów, w różnych sferach regulacji musi działać przy pomocy niezależnych, silnych organów. Prezes URE powinien dysponować narzędziami, które będą pozwalały reagować na antykonkurencyjne zachowania przedsiębiorstw. Oprócz tego użytecznym instrumentem może okazać się tzw. audyt regulacyjny, funkcjonujący w wielu państwach europejskich. Swoje propozycje przedstawiłem w mapie drogowej dla energetyki, którą przesłałem do resortu gospodarki. Jeśli uznajemy, że celem państwa jest uwolnienie cen energii elektrycznej, to przyjęcie mapy przez rząd jest zasadne, a jeśli to nastąpi, to będzie oznaczało, jak sądzę, poparcie dla przynajmniej części moich propozycji.

ROZMAWIAŁ IRENEUSZ CHOJNACKI

• MARIUSZ SWORA

adwokat, doktor nauk prawnych, adiunkt w Katedrze Prawa Administracyjnego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu; pracuje nad habilitacją dotyczącą działania organów regulacyjnych