Na razie eksport polskich produktów do Rosji zamarł. Sezon ruszy dopiero na przełomie września i października, gdy zaczną się zbiory np. jabłek. Wtedy też pełną parą zaczną pracować laboratoria, wystawiające certyfikaty bezpieczeństwa na polskie owoce.

Zdążyć przed jesienią

W obawie przed ponownym zablokowaniem polskiego eksportu przez Rosję, Ministerstwo Rolnictwa chce zdążyć z nowelizacją rozporządzenia, które ma ułatwić producentom warzyw i owoców wywóz swoich produktów za wschodnią granicę. Chodzi o wprowadzenie tzw. certyfikacji integrowanej produkcji (CIP), która ma zastąpić obowiązujący system certyfikatów bezpieczeństwa.

Jak twierdzą eksperci, obecny system jest zawodny, gdyż każda badana w laboratorium partia towaru dostarczana jest przez eksportera, a nie producenta czy właściciela gospodarstwa rolnego. – Eksporter powinien wykazać, skąd jest produkt. Ale nie wszyscy o to dbają. Jeśli jabłka są z różnych źródeł, to podczas badania wychodzą odmienne wyniki np. stężenia pestycydów. A to już dla Rosjan jest powód do nieprzyjęcia towaru – tłumaczy dr Artur Miszczak z Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach.

Dlatego resort rolnictwa chce zaproponować Rosjanom system CIP, w którym kontrola warzyw i owoców będzie się odbywać już na poziomie producenta, a nie eksportera. Ocenie podlegać będzie nie tylko towar, lecz także samo gospodarstwo pod kątem sposobu upraw, higieny czy zabiegów agrotechnicznych. Dzięki temu warzywa i owoce będą podlegać kontroli już od momentu zakwitnięcia.

Na nowym systemie skorzystać mają laboratoria badające próbki wysyłanych do Rosji produktów. Rosjanie bowiem często kwestionują wyniki badań, a to skutkuje wycofaniem przez nich akredytacji dla danego laboratorium. Jeszcze w czerwcu badania przeprowadzało osiem laboratoriów w całej Polsce, teraz jest ich już tylko pięć (trzy państwowe i dwa prywatne). – Może teraz Rosjanie przestaną nas co chwilę skreślać z listy akredytowanych placówek – mówi dr Artur Miszczak, którego laboratorium przeprowadza ok. 4 tys. badań w roku.

Więcej laboratoriów

Rozporządzenie, nad którym pracuje resort, ma na celu wydłużenie listy laboratoriów, które mogłyby wystawiać certyfikaty integrowanej produkcji. – Mając na uwadze, że proponuje się przedstawienie stronie rosyjskiej systemu CIP jako systemu alternatywnego do wystawiania certyfikatów bezpieczeństwa, spodziewane jest zwiększenie zainteresowania producentów rolnych przystąpieniem do nowego systemu – mówi Małgorzata Książyk, rzecznik resortu.

Zmienione rozporządzenie ma wejść w życie już w październiku 2011 r.

Owoce i warzywa na rosyjskiej huśtawce

Problem z eksportem polskich warzyw i owoców na rynek rosyjski powstał z początkiem czerwca, gdy Rosja wprowadziła embargo na import tych produktów ze wszystkich krajów UE w związku z falą zakażeń pałeczką okrężnicy EHEC.

Mimo podpisanego 22 czerwca porozumienia Moskwy z UE Rosja odblokowała import warzyw tylko z Belgii, Holandii, Hiszpanii i Danii. Do tej grupy 11 lipca dołączyły jeszcze Grecja i Czechy, lecz zabrakło Polski. Rosjanie zażądali od naszych władz pisemnej informacji o sieci polskich laboratoriów i gwarancji, że certyfikujemy wyłącznie krajowe warzywa i owoce. Embargo zostało zniesione dopiero 20 lipca.