Na dwa dni przed inauguracją polskiej prezydencji w Unii Europejskiej Bruksela rozpoczyna batalię o nowy unijny budżet. Komisja popierana przez Parlament Europejski przekonuje, że mimo kryzysu musi on być ambitny, czyli na poziomie 1,13 PKB Unii. Już dziś wiadomo, że przeciw będą płatnicy netto, w tym ważny gracz – Wielka Brytania. Za są Warszawa i nowa Unia, czyli najwięksi beneficjenci funduszy spójności.

W negocjacjach o tę perspektywę linie sporów nie są jednak tak oczywiste jak dawniej. Zaciera się podział na nowych i starych w Europie.

Najwięcej kontrowersji będzie budziła propozycja nowych źródeł finansowania budżetu. KE przedstawi dziś projekt nowych podatków europejskich: od sprzedaży nośników energii, transakcji finansowych, VAT oraz emisji dwutlenku węgla.

Według Brukseli najbardziej prawdopodobne jest zaakceptowanie przez „27” podatku od transakcji finansowych.

Proponowane przez Komisję Europejską 1,13 proc. PKB ma być kompromisem. Dodatkowo sposób wydatkowania funduszy strukturalnych zostałby zmodyfikowany w taki sposób, aby mogły na nich skorzystać także bogate kraje. To umożliwia swoisty sojusz między największym płatnikiem netto do budżetu Unii (Niemcy przekażą w latach 2007 – 2013 o 85 mld euro więcej do kasy UE, niż z niej otrzymają) i największym biorcą (Polska w latach 2007 – 2013 otrzyma na czysto 66 mld euro) w obronie „europejskiej solidarności”.

Ostatecznie budżet zostanie zatwierdzony pod koniec przyszłego roku – jednogłośnie przez przywódców wszystkich krajów UE oraz Parlament Europejski.