Drugi pod względem wielkości producent jaj na Ukrainie chce sprzedać i wprowadzić na warszawską giełdę 1,5 mln akcji. Większość z tego, bo 1,3 mln, trafi do inwestorów instytucjonalnych. Indywidualni gracze do jutra mogą zapisywać się na 200 tys. walorów spółki Ovostar. Cenę każdego z nich ustalono na 62 zł. Zapisy prowadzi Dom Maklerski BZ WBK. – Wydaje się, że zaproponowana cena jest atrakcyjna. Potwierdza to bardzo duże zainteresowanie ze strony inwestorów instytucjonalnych – mówi Marek Buczak, zarządzający funduszami w Quercus TFI.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, podczas budowy księgi popytu fundusze inwestycyjne i emerytalne zgłosiły zainteresowanie na kilka razy więcej akcji, niż zostało im zaoferowane. – Jeżeli tak jest rzeczywiście, można liczyć na to, że na debiucie kurs spółki pójdzie w górę, bo inwestorzy, którym nie udało się kupić akcji w ofercie pierwotnej, będą chcieli zwiększyć swoje zaangażowanie na pierwszej sesji – prognozuje Paweł Cymcyk, analityk firmy AZ Finanse.

W opinii ekspertów Ovostar, jak większość ukraińskich spółek rolniczych debiutujących na GPW, to dobrze poukładana firma. Do tego warszawska giełda intensywnie promuje je, tworząc np. indeks spółek ukraińskich. – To wzbudza zainteresowanie tymi przedsiębiorstwami. A jak jest zainteresowanie, pojawia się i popyt na ich akcje – uważa Paweł Cymcyk. Analitycy dodają, że ukraińskie spółki rolnicze mają teraz swoje pięć minut, bo tamtejszy rząd zachęca je do inwestowania, stosując zwolnienia z podatku dochodowego, co przekłada się na ich wyniki. Ovostar w ubiegłym roku zanotował przychody na poziomie 37 mln dol. oraz zysk w wysokości ponad 9 mln dol.

Eksperci przypominają jednak, że zakup akcji ukraińskich firm niesie też ze sobą ryzyko. Przede wszystkim chodzi o wyniki finansowe, które są bardzo mocno uzależnione od koniunktury na rynkach spożywczych. – Pamiętajmy też, że działają na Ukrainie. A to jednak kraj podwyższonego ryzyka dla prowadzonej tam działalności gospodarczej, choćby ze względu na możliwość likwidacji ulg podatkowych, jakie teraz tam obowiązują – mówi Marek Buczak.

Analitycy dodają też, że w przypadku większości mniejszych ukraińskich spółek w kilka dni po debiucie obrót ich akcjami praktycznie zamiera. Realizacja zysków w dłuższym horyzoncie czasowym może więc być utrudniona.