Kierując się tylko zasadami arytmetyki, można dojść do jedynie słusznego wniosku, że korzystanie w tym samym czasie z lokaty oprocentowanej stawką 3-4 proc. rocznie i sięganie po kredyt lub pożyczkę objętą np. 7-8-procentowymi odsetkami jest z finansowego punktu widzenia niekorzystne lub wręcz absurdalne. W finansach liczy się jednak nie tylko arytmetyka, ale także inne okoliczności, np. koszt pieniądza w czasie czy rachunek utraconych korzyści. Można sobie więc wyobrazić sytuację, w której tańszym rozwiązaniem będzie sięgnięcie po pożyczkę niż zrywanie lokaty, np. gdy lokata dotyczy kwoty 100 tys. zł, a pożyczyć potrzebujemy 10 tys.
Gdy jednak w grę wchodzą kwoty lokaty i pożyczki w zbliżonej wysokości, zazwyczaj mniej kosztownym rozwiązaniem będzie zerwanie lokaty. Policzmy. W przypadku krótkoterminowej pożyczki, np. miesięcznej, roczne oprocentowanie 7-proc. oznacza, że pożyczając pieniądze tylko na miesiąc zapłacimy faktycznie 1/12 pożyczanej kwoty, czyli 0,583 proc. Gdy natomiast zerwiemy atrakcyjną lokatę, możemy stracić np. 3 proc.
Może więc się okazać, że gdy gwałtownie potrzebujemy na krótki okres gotówki, korzystniej jest sięgnąć po taką pożyczkę niż zrywać lokatę. Zestawiając oba rachunki wyjdzie bowiem na to, że pozostając przy lokacie i sięgając po pożyczkę, wybrniemy z niespodziewanego impasu finansowego jedynie za koszt pomniejszenia wpływów z zamrożonego kapitału o koszt pożyczonych na krótko pieniędzy.
Oczywiście ta kalkulacja sprawdza się tylko wtedy, gdy między terminem lokaty a pożyczki jest duża różnica w czasie. Jeśliby bowiem założyć, że pieniądze pożyczane są na rok i lokata ma także horyzont roczny, to opisana wcześniej operacja nie miałaby także finansowego uzasadnienia.
ED