Polacy coraz chętniej lokują swoje oszczędności w winie. W porównaniu z ubiegłym rokiem w tę nową formę pomnażania kapitału zainwestowali już dwa i pół razy więcej.
Zainteresowanie było tak duże, że Wealth Solution (instytucja oferująca taką inwestycję) ogłosi za kilka dni kolejną subskrypcję. Wszystko dlatego, że w ciągu pół roku niektóre marki wina drożeją nawet o 60 proc. Długoterminowe inwestycje mogą przynieść nawet ponad 800 proc. zysku.
Jak wygląda taka inwestycja? Kupuje się wino, które leżakuje w beczkach, a do butelek trafi w ciągu 18 – 24 miesięcy. Wiosną każdego roku po wyprodukowaniu wina ocenia się jego jakość i na tej podstawie określa ceny w tzw. wariancie en primeur. Klienci zakupują określoną objętość i czekają na moment, aż alkohol trafi do butelek. Wtedy jego wartość znacząco rośnie, a klient realizuje zyski. Dla przykładu wartość butelki Carruades de Lafite rocznik 2006 w kwietniu 2007 r. wynosiła 410 funtów, w styczniu tego roku cena osiągnęła poziom 3850 funtów.