Zdaniem analityków e-petrol, za wzrost cen paliw na stacjach w ostatnim tygodniu odpowiada niestabilność sytuacji w krajach Bliskiego Wschodu i narastający konflikt libijski oraz ich następstwa na światowych rynkach ropy.

Choć ceny ropy na światowych giełdach spadły w związku ze spekulacjami, że OPEC rozważy podwyższenie produkcji surowca, by wyrównać braki spowodowane zmniejszeniem produkcji ropy w ogarniętej zamieszkami Libii, to i tak przekraczają 100 dolarów za baryłkę.

Baryłka lekkiej słodkiej ropy West Texas Intermediate, w dostawach na kwiecień, czasu europejskiego na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku kosztowała 104,21 dol. Zaś na giełdzie ICE Futures Europe w Londynie baryłkę ropy Brent w dostawach na kwiecień wyceniano na 112,25 dol.

Jak wyliczyła firma e-petrol, przez ostatni tydzień najpopularniejsza benzyna 95 podrożała na polskich stacjach o 9 groszy za litr, benzyna 98 o 10 gr, a olej napędowy o 11 gr. Stabilne pozostają ceny autogazu, który kosztuje 2,59 zł. E-petrol wykazuje, że na niektórych stacjach za litr benzyny 95 już trzeba zapłacić 5,09 zł, natomiast zbliżanie się cen oleju napędowego do cen benzyny rodzi pytanie, czy jest realne osiągnięcie przez olej napędowy 5 zł za litr.

Analityk biura Reflex Urszula Cieślak uważa, że spekulacje, co do cen paliw przekraczających poziom 5 zł za litr nie są pozbawione podstaw. Zwróciła uwagę, że poziom cen hurtowych jest bardzo wysoki, co przekłada się na ceny na stacjach - w polskich rafineriach za tysiąc litrów oleju napędowego trzeba zapłacić ok. 3 tys. 885 zł. "Przyjmując taką cenę i dodając VAT, to wychodzi nam 4,78 zł za litr oleju na stacji, bez żadnej marży. Wiemy, że marża to ok. 25-30 gr, czyli dzielą nas tylko 22 grosze od poziomu 5 zł za litr" - powiedziała Cieślak.

Dodała, że dotyczy to także benzyny, która w hurcie jest o kilka groszy na litrze droższa niż olej napędowy.