Wyższa konsumpcja spowodowana obawami przed podwyżką VAT wyciągnęłą PKB w czwartym kwartale 2010 r. na poziom 4,4 proc. Ostatni raz wyższy był w trzecim kwartale 2008 r.

Motorem wzrostu był popyt krajowy, który zwiększył się o 5,6 proc. – o 1,4 pkt proc. więcej niż kwartał wcześniej. Natomiast inwestycycje były większe jedynie o 0,9 proc., wobec 0,4 proc. w III kw. – podał wczoraj GUS.

Prognozy na ten rok nie są jednak tak optymistyczne. Pierwsze dane za 2011 r. pokazują, że inwestycje nadal nie rosną, a konsumpcja hamuje. W tej sytuacji Rada Polityki Pieniężnej nie zdecydowała się na podniesienie stóp procentowych.

Czekając na inwestycje

– Inwestuje głównie sektor publiczny. Niewielki wzrost nakładów na nie widać również w sektorze dużych przedsiębiorstw związanych z eksportem. Jednak w mniejszych firmach widoczny jest spadek – mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.

Podkreśla, że biorąc pod uwagę dane styczniowe – bezrobocie na poziomie 13 proc., gdy w grudniu było nieco ponad 12 proc. i spadek konsumpcji z 12 proc. w grudniu do 5,8 proc. na początku tego roku – można się spodziewać w pierwszym kwartale 2011 r. wyhamowania tempa wzrostu PKB. – Sądzę, że może ono wynieść nawet poniżej 4 proc. – mówi Borowski. Ekonomiści spodziewają się wyraźnego ożywienia dopiero w drugiej połowie roku. Wzrost zamówień w sektorze przedsiębiorstw powinien przełożyć się na większy wzrost płac i konsumpcji. Będzie to związane z poprawą sytuacji w całej Unii Europejskiej.

Podwyżka nieunikniona

Zagrożeniem dla rozwoju UE są rosnące ceny ropy, która na giełdzie w Londynie podrożała w ciągu ostatnich trzech miesięcy o ponad 28 proc., przekraczając 115 dolarów za baryłkę. To przede wszystkim efekt niepokojów w Afryce Północnej.

– Nas, biorących większość surowców energetycznych z Rosji, problem tylko teoretycznie nie dotyczy. Ale gdy z powodu wzrostu cen libańskiej ropy pogorszy się sytuacja w Eurolandzie, to spadnie popyt na towary z Polski – tłumaczy Piotr Kuczyński, analityk Xelion Doradcy Finansowi.

Równocześnie wzrost cen surowców wpływa na wzrost inflacji w Polsce. W styczniu wyniosła ona 3,8 proc., w lutym w ocenie ekonomistów może być wyższa jeszcze o 0,1 pkt proc.

– Inflację mamy importowaną. Dlatego słusznie postąpiła RPP, nie podnosząc wczoraj stóp procentowych. To mogłoby mocno wyhamować raczkujące ożywienie – uważa Kuczyński.

Być może do kolejnej podwyżki stóp dojdzie w kwietniu, ale nie powinna być ona wysoka – maksymalnie 0,25 pkt proc. Ma dać rynkowi wyraźny sygnał, że RPP nie dopuści do wybuchu inflacji.

Niestety, brak podwyżki stóp nie oznacza, że nie rosną raty kredytów. Rynek już od jesieni 2010 r. spodziewa się zacieśnienia polityki pieniężnej. Dlatego rośnie cena pieniądza na rynku międzybankowym. Trzymiesięczny WIBOR, od którego zależy oprocentowanie większości kredytów hipotecznych w złotych, zwiększył się od września o 0,37 proc. – do 4,17 proc. Dlatego rata kredytu zaciągniętego w 2008 r. na 300 tys. zł jest teraz o 61 zł wyższa niż we wrześniu i wynosi 1675 zł – policzyła firma doradcza Comperia.pl.

Jeśli zgodnie z prognozami stopy w tym roku wzrosną o 1 pkt proc., to rata takiego kredytu podskoczy jeszcze o prawie 40 zł. Jeśli podwyżki stóp w UE i Szwajcarii będą niższe, wówczas kredyty w walucie znów zyskają na atrakcyjności.

Jest nadzieja, że przedsiębiorstwa w końcu zaczną się rozwijać

Ryszard Petru, dyrektor zarządzający PKO BP

Najważniejsze pytanie, jakie stawiają sobie w tej chwili ekonomiści, brzmi: kiedy ruszą inwestycje prywatne? Na pewno nie zwiększyły się one znacząco w styczniu i lutym z powodu srogiej zimy. To może mieć główny wpływ na spowolnienie, jakiego możemy się spodziewać w pierwszym kwartale tego roku. Ale nareszcie zaświeciło słońce i istnieje nadzieja, że przedsiębiorstwa w końcu zaczną się rozwijać. Jest to kluczowe dla poprawy sytuacji na rynku pracy – spadku bezrobocia, wzrostu zatrudnienia i płac.

Elementem ryzyka, który może wyhamować nasze tempo rozwoju, równocześnie wpływając na wzrost inflacji, jest sytuacja na Bliskim Wschodzie. Jeśli problemy Libii rozleją się na inne państwa, powstrzymanie wzrostu cen ropy może się nie udać. Co za tym idzie wzrosną koszty produkcji i inflacja.

Dlatego moim zdaniem Rada Polityki Pieniężnej postąpiła bardzo słusznie w obliczu tak dużej niepewności, powstrzymując się od kolejnej w tym roku podwyżki stóp procentowych. To mogłoby jeszcze bardziej wpłynąć na wyhamowanie rozwoju przedsiębiorstw.