Wciąż mamy co sprzedawać, a za przyspieszeniem prywatyzacji przemawia dobra koniunktura na rynku kapitałowym, która pozwoli uzyskać atrakcyjne wyceny za pakiety spółek Skarbu Państwa.
Prywatyzacja nie zastąpi reform finansów publicznych, ale może przejściowo ograniczyć tempo narastania długu publicznego i trwale wzmocnić fundamenty naszego rozwoju. Im większy wpływ na działalność przedsiębiorstw mają prywatni przedsiębiorcy, a nie politycy, tym rzadziej decyzje biznesowe wynikają z kalkulacji politycznej zamiast standardowego rachunku ekonomicznego. Gdyby w 2011 r. przychody z prywatyzacji wyniosły 27 mld zł zamiast planowanych 15 mld zł, tegoroczna redukcja składki do II filaru nie byłaby w ogóle konieczna.
Aby poprawa sytuacji finansów publicznych była trwała, szybszej prywatyzacji muszą towarzyszyć reformy, które zmniejszą wydatki sektora finansów publicznych. Ich efekty będą stopniowo ujawniać się w kolejnych latach. Im szybciej i w szerszym zakresie zaczniemy je wprowadzać, tym szybciej będziemy skracać dystans, jaki dzieli Polskę od krajów rozwiniętych.