Na początku wieku hitem w ofercie kont osobistych była możliwość dokonywania bezpłatnych przelewów przez internet. Później rekordy popularności biły darmowe ROR-y. Tuż przed kryzysem prym wiodły rachunki połączone z kontami oszczędnościowymi. Teraz rachunek spełniający wszystkie te wymagania to norma. – Dziś przebojem są konta, na które banki zwracają część opłat dokonanych kartą – mówi Paweł Majtkowski, analityk Expandera. Są stworzone dla osób, które często korzystają z plastikowych pieniędzy.

Jak wydajesz, to ci płacą

Z zestawienia Expandera przygotowanego dla „DGP” wynika, że spełniające te wszystkie wymogi konta ma dziś w swojej ofercie Toyota Bank, BOŚ, Alior Bank, BZ WBK i Millennium. W tym ostatnim oferta jest najkorzystniejsza: wystarczy, że na nasz ROR będzie wpływać przynajmniej 1,5 tys. zł miesięcznie, by nie płacić za prowadzenie rachunku. Jeśli za pomocą karty tego banku dokonamy choćby jednej transakcji miesięcznie, bank nie policzy opłaty za jej używanie, a do tego korzystanie ze wszystkich bankomatów w kraju jest za darmo.

– Millennium zwraca także 3 proc. kwot, które wydaliśmy, płacąc kartą debetową. Wydatek 1666 zł oznacza zwrot 50 zł na nasze konto – wylicza Paweł Majtkowski.

50 zł to w tym banku maksymalna miesięczna kwota zwrotu. W BZ WBK i Aliorze nie ma limitów zwrotów. Ale ponieważ te banki oddają nam 1 proc. z dokonanych kartą transakcji, więc by odzyskać 50 zł, trzeba wcześniej wydać 5 tys. zł.

Oszczędnie na ROR

Klienci, którzy nie wydają wszystkich zarobionych pieniędzy, powinni zatroszczyć się, by ich rachunek był połączony z kontem oszczędnościowym. Taką ofertę mają nie tylko wspomniane banki, ale także wiele innych, m.in. ING Bank Śląski i Paribas Fortis.

Jednak wciąż sporo osób trzyma oszczędności na rachunkach rozliczeniowych, oprocentowanych w granicach 0,2 proc. w skali roku. – A nadwyżki lokowane nawet na kilka dni mogą przynieść po kilkadziesiąt złotych zysku rocznie – mówi Majtkowski.

Spośród ocenianych przez nas banków oszczędności najwyżej oprocentowane są w Millennium – 4,5 proc. oraz w Toyota Banku – ponad 4 proc. (po opodatkowaniu).

Tak jest dziś, ale co dwa lata pojawiają się nowe, atrakcyjniejsze oferty. Warto skorzystać, zwłaszcza że zmiana nie jest kłopotliwa: nowy bank całą operację przeprowadzi za klienta sam i za darmo.