W czwartym kwartale 2010 r., światowe rynki akcji nadal notowały wzrosty, a do końca kwartału akcje spółek z USA i Europy odrobiły sporą część strat poniesionych od września 2008 r. Z drugiej strony, rynki azjatyckie pozostały nieco poniżej poziomów sprzed upadku Lehman Brothers we wrześniu 2008 r. Dobrej passie na światowych rynkach akcji sprzyjały oznaki rozwijającego się (choć raczej w umiarkowanym tempie) globalnego odbicia gospodarczego. 

Dane ekonomiczne z całego świata sugerowały, że ogólnoświatowy wzrost produktu krajowego brutto (PKB) powinien ustabilizować się na poziomie 2-3 proc. w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy. Ogólnie rzecz biorąc – podkreśla wiceprezes funduszu inwestycyjnego Franklin Equity Group - rentowność przedsiębiorstw w 2011 r. powinna być stosunkowo wysoka. Choć napływ kapitału na rynki instrumentów o stałym dochodzie był największy na przestrzeni kilku ostatnich lat, inwestorzy zyskują coraz czytelniejszy obraz sytuacji na rynkach światowych, co powinno przełożyć się na wzrost popytu na akcje w kolejnych kwartałach.

Kluczową rolę w kształtowaniu odbicia gospodarczego w ciągu ostatnich miesięcy nadal odgrywały banki centralne. Amerykańska Rezerwa Federalna (Fed) zapowiedziała przeprowadzenie drugiej rundy programu „quantitative easing”, aby zapewnić dodatkowe wsparcie dla gospodarki. Mając na uwadze niski wskaźnik inflacji i słabą podaż pieniądza, pozbawioną dodatkowego wzmocnienia ze strony sektora bankowego, Fed uznał walkę z presją deflacyjną za swe największe wyzwanie. Po drugiej stronie Atlantyku, Europejski Bank Centralny (EBC) zainicjował wykup skarbowych papierów dłużnych na dużą skalę. W odróżnieniu od Fedu, którego celem jest przeciwdziałanie deflacji, EBC został zmuszony do interwencji na rynkach papierów dłużnych przez rosnące ryzyko zadłużenia budżetowego w Europie. Po zapewnieniu wsparcia dla Grecji i Irlandii w 2010 r., w 2011 r. konieczna może okazać się pomoc dla Portugalii. 

Europejskie problemy z długiem publicznym muszą być rozwiązane w ciągu najbliższych dwóch lat – pisze John P. Remmert - Jeżeli rynki finansowe opuszczą Hiszpanię i Włochy, tak jak nie zlitowały się nad Grecją, Irlandią czy Portugalią, Unia Europejska (UE) będzie zmuszona do podjęcia całkowicie nowych kroków. Sądzimy, że aktualnie stosowane działania interwencyjne są zbyt ograniczone, by mogły uratować te rynki przed upadkiem, gdy taki ratunek będzie niezbędny.
Dlatego sytuacja na rynkach akcji raczej nie będzie stabilna, jeżeli cała Europa zacznie restrukturyzować swe zadłużenie na dużą skalę. Co więcej, problemy z zadłużeniem budżetowym nie dotyczą wyłącznie Europy – USA i Japonia także staną przed koniecznością dokonania bardzo trudnych wyborów w ciągu najbliższych kilku lat. Toteż konieczna jest redukcja wydatków rządowych i pozostawienie odbicia gospodarczego (dotychczas mocno stymulowanego przez władze) w rękach sektora prywatnego.