– Rząd zajmie się sprawą raczej jeszcze w lutym – mówi ostrożnie „DGP” Andrzej Massel, wiceminister infrastruktury, zapytany o to, kiedy zatwierdzona zostanie strategia prywatyzacyjna PKP Cargo. Rekomendacja Ministerstwa Infrastruktury wyszła z resortu dwa tygodnie temu, ale dokument dotąd nie trafił na obrady Rady Ministrów.

Sprzedać i mieć

Zachowawcza postawa ministra odpowiedzialnego za kolej wynika z coraz większych emocji, jakie w rządzie wzbudza prywatyzacja spółki. Parol na zyski ze sprzedaży firmy zagiął bowiem resort finansów szukający środków do zasypania budżetowej dziury. Żeby zmaksymalizować wpływy, dąży do wariantu, w którym inwestorom finansowym zaoferowany zostanie większościowy pakiet akcji. Wartość PKP Cargo cały czas idzie w górę. Dziś cała spółka wyceniana jest na co najmniej 3 – 3,5 mld zł. Z tego powodu na szybką prywatyzację kolejowej firmy naciska również Aleksander Grad, minister Skarbu Państwa. Tym bardziej że rząd pracuje nad ustawą, która może dać mu kontrolę właścicielską nad Grupą PKP, a więc i wpływy ze sprzedaży udziałów.

A to oznacza znacznie wyższe przychody z prywatyzacji w 2011 r. Ostrożnie założono, że sięgną 15 mld zł.

Pomruki niezadowolenia słychać jednak w Ministerstwie Infrastruktury, które nie chce się pozbywać wpływów w potężnej firmie.

Oddanie finansowym i branżowym inwestorom firmy w całości wzbudza też gorące protesty w środowisku. Byli prezesi spółki w latach 2002 – 2007 Józef Marek Kowalczyk oraz Władysław Szczepkowski w liście do ministra infrastruktury napisali, że spółka sprzedawana jest w pośpiechu.

– PKP Cargo trzeba sprywatyzować przez giełdę. To pozwoli utrzymać nad nią kontrolę i ustabilizować rozwój. Jeżeli na parkiecie szykuje się dołek, ze sprzedażą trzeba poczekać – mówi Józef Marek Kowalczyk.

Jak ustalił „DGP”, przeciąganie liny o wielkość oferowanego pakietu trwa też między ministrami gospodarki Waldemarem Pawlakiem a resortami finansów i skarbu w sprawie Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która na giełdzie ma zadebiutować już w drugim kwartale tego roku, najpóźniej w czerwcu. Szefowie MSP i MF, podobnie jak w przypadku PKP Cargo, chcą pozbyć się jak największej liczby akcji. Sprzedaży większościowego pakietu JSW najbardziej sprzeciwiają się związki zawodowe.

Plan będzie wykonany

Obie transakcje nie będą miały wpływu na wykonanie tegorocznego planu prywatyzacyjnego.

Skarbowi do jego zrealizowania wystarczy sprzedaż resztek akcji Lotosu, Banku Gospodarki Żywnościowej, spółek chemicznych i kilku mniejszych firm jak holding nieruchomościowy, który ma zadebiutować na giełdzie.

Rząd raczej nie ma co liczyć na wpływy ze sprzedaży LOT-u. Narodowym przewoźnikiem interesuje się trzech inwestorów branżowych i jeden finansowy, ale do transakcji prędko nie dojdzie. MSP planuje rozpoczęcie procesu prywatyzacji w drugiej połowie 2011 r.

Te spółki muszą poczekać

Od 2005 r. przekładany jest giełdowy debiut PKP Intercity. Kiedy w 2007 r. spółka była w niezłej kondycji do przeprowadzenia prywatyzacji, zabrakło politycznego klimatu. Teraz przewoźnik jest pod kreską na ok. 150 mln zł i oferta dla inwestorów może dojść do skutku najwcześniej w 2012 r.

Swoją szansę miał również Katowicki Holding Węglowy, który w 2005 r. był gotowy do wejścia na giełdę. I tym razem plany pokrzyżowali politycy. Teraz spółka przeżywa kłopoty i najprawdopodobniej zostanie przyłączona do Węglokoksu, który zarabia na eksporcie węgla. Tylko wspólnie mogą myśleć o giełdzie.