W tym roku do Polski zacznie płynąć druga transza wsparcia z Europejskiego Obszaru Gospodarczego – Norwegii, Islandii i Liechtensteinu. Granty dla nowych państw członkowskich UE po raz pierwszy przyznano w 2004 roku. Wtedy do nowej dziesiątki trafił 1 mld euro. Teraz w ciągu czterech lat będzie to ponad 1,7 mld euro. Z Norwegii będzie pochodzić 97 proc. środków. Najwięcej, bo prawie 600 mln euro, dostanie Polska.

Według Adama Zdziebły, wiceministra rozwoju regionalnego, rząd negocjuje obecnie z Norwegami zasady podziału tych pieniędzy. Najwięcej ma zostać przeznaczone na inwestycje w ochronę środowiska. Firmy będą mogły skorzystać ze wsparcia m.in. na stosowanie technologii CCS, która pozwala na wychwytywanie i przechowywanie dwutlenku węgla oraz na projekty związane z odnawialnymi źródłami energii. Środki pomocowe zostaną także wydane na projekty związane z badaniami naukowymi, zdrowiem oraz szeroko rozumianą kulturą.

– Do końca tego półrocza powinniśmy podpisać porozumienie, które umożliwi nam korzystanie z tych pieniędzy. Startu pierwszych konkursów należy oczekiwać w drugiej połowie roku – mówi Adam Zdziebło.

Poprzednia pula norweskich dotacji cieszyła się dużym zainteresowaniem. Ponad 550 mln euro zostało rozdzielone w latach 2006 – 2008, czyli w okresie, kiedy nie były dostępne fundusze unijne. Podobnie będzie tym razem. Większość funduszy UE na lata 2007 – 2013 na inwestycje w firmach skończyła się w ubiegłym roku.

Dotacje z Norwegii nie są jedynym rodzajem grantów, które Polsce przyznają państwa wchodzące w skład EOG. Od 2008 roku korzystamy z 1 mld zł, które dostaliśmy od Szwajcarii.