Na cztery zawarte w Polsce małżeństwa przypada jeden rozwód. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2009 r. zawarto 256 tys. nowych związków małżeńskich. W tym samym roku liczba rozwodów wyniosła 65,3 tys. To oznacza wzrost potencjału rynku imprez rozwodowych, które są już organizowane na wielką skalę w Stanach Zjednoczonych czy Japonii.

Jak uważa Andrzej Szafrański, analityk Instytutu Hotelarstwa, mogą na nich zarobić nie tylko restauratorzy i właściciele domów weselnych, lecz także hotelarze. Według jego szacunków do zagospodarowania jest obecnie około 250 mln zł. Na przyjęcia rozwodowe może decydować się tylko 10 proc. par. Do tego są to imprezy skromniejsze niż wesela. Z każdym rokiem jednak ta kwota będzie rosła.

– Nie wydaje się więc, by przy relatywnie malejących przychodach z działalności bankietowej była to kwota, którą mogłaby pogardzić branża gastronomiczno-hotelowa – dodaje Andrzej Szafrański.

Na razie polscy restauratorzy przyglądają się temu segmentowi rynku. Potwierdzają, że mają coraz więcej zapytań o możliwość zorganizowania takiego przyjęcia. Imprezy rozwodowe stają się modne zwłaszcza w Warszawie i chętniej organizują je mężczyźni, którzy też częściej świętują zakończenie stanu kawalerskiego.