Rostowski powiedział, że nie chce, by na grudniowym szczycie sprawa OFE była "osią konfliktu

"Kwestia II filaru reform emerytalnych to nie jest kwestia, której nie można odłożyć, jeżeli się nie dogadamy. Najlepiej będzie, jeśli się dogadamy przed szczytem. Ale nie jest to kwestia, którą chciałbym widzieć, by zakłócała dobre wyniki tego szczytu, który będzie przecież taki ważny" - powiedział minister. Polska chce na nim m.in. odsunąć groźbę cięć w nowej perspektywie finansowej UE po roku 2013.

Rostowski powiedział, że nie chce, by na grudniowym szczycie sprawa OFE była "osią konfliktu".

"W interesie Polski jest, by nie stawiać sprawy na ostrzu noża i poczekać do marca. Jest coraz większe zrozumienie dla polskiego postulatu. To jasne, że kraje nie chcą otwierać puszki Pandory i zmieniać zasad liczenia długu, ale gdyby teraz oceniano polski dług według nowych, zreformowanych zasad, to na pewno reformy emerytalne byłyby brane pod uwagę" - powiedział PAP pragnący zachować anonimowość belgijski dyplomata.

Polsce nie chodzi o czas, lecz ustalenie, jakie koszty mogłyby nie powiększać długu i deficytu

KE zaproponowała 29 września krajom, które przeprowadziły reformy emerytalne, więcej elastyczności przy ocenianiu ich sytuacji budżetowej: dozwolony pułap deficytu wzrósłby z obecnych dozwolonych w Pakcie Stabilności i Wzrostu 3 do 4 proc. PKB. KE zaproponowała też pięcioletni okres przejściowy na odliczanie od długu w sposób degresywny kosztów reformy emerytalnej. 80 proc. kosztów reformy miałoby być odliczone w pierwszym roku, 60 proc. w drugim itd.

Te propozycje zostały przez Rostowskiego uznane za "niewystarczające". Minister mówił we wtorek, że "nie chodzi o kwestię długości czasu", bo wówczas należałoby przyjąć okres nie pięciu lat, ale 30-40 lat, bo tak długo - jego zdaniem - polski budżet będzie obciążany skutkami reformy. Podkreślał, że Polsce nie chodzi o czas, lecz ustalenie, jakie koszty mogłyby nie powiększać długu i deficytu.

Na ostatnim szczycie w październiku premier Donald Tusk dostał obietnicę, że do grudniowego szczytu ministrowie finansów UE przyspieszą prace nad tym, jak uwzględnić koszty reformy emerytalnej w liczeniu deficytu i długu publicznego. Ich raport, zapewniający równe traktowanie wszystkich krajów, miał być podstawą do decyzji szefów państw i rządów. Ale we wtorek Polska odrzuciła kompromisową wersję raportu wysuniętą przez Komisję Europejską. Z braku zgody na swoje postulaty, Polska jest teraz skłonna przesunąć termin porozumienia do marca.