Druga połowa 2007 roku nie była najłatwiejsza dla klientów TFI. Jak branża będzie przygotowywała się do utrzymania zainteresowania tą formą inwestowania?
- Rok 2007 nauczył wszystkich uczestników rynku, również inwestorów indywidualnych, że inwestycja na rynku kapitałowym, szczególnie giełdowym, jest związana z ryzykiem. Inwestorzy są bardziej świadomi jego istnienia. W efekcie część inwestorów, która ulokowała środki w funduszach przekraczających ich zdolność do przyjęcia ryzyka, wykorzysta ofertę funduszy, aby to ryzyko zmniejszyć, przenosząc środki do produktów, na których można mniej zarobić, ale też mniej stracić.
Czy na początku 2008 roku może dojść do masowych umorzeń jednostek uczestnictwa?
- Zdecydowanie nie. To był kolejny rok hossy na polskiej giełdzie, WIG wzrósł o około 11 proc. Mniej niż w 2006 roku, gdy wzrósł o 30-40 procent, ale to bardzo dobry wynik.
Czyli zwrot na poziomie kilkunastu procent powinniśmy traktować jako satysfakcjonujący, a nie oczekiwać, że rynek będzie co roku wzrastał o kilkadziesiąt procent?
- Dla inwestora powinien to być wynik bardzo solidny. To, co widzimy obecnie na rynku, nie jest związane z tym, że nie ma hossy albo, jak niektórzy nawet mówią, bessy, co nie jest prawdą. Na rynkach kapitałowych, nie tylko w Polsce, widać większą zmienność. To różni końcówkę 2007 roku od lat poprzednich. Wyniki nie są złe, natomiast zmienność wartości inwestycji może być nie do zaakceptowania dla niektórych inwestorów. Dlatego spodziewamy się, że klienci mogą bardziej aktywnie i kreatywnie podchodzić do inwestycji.
Jakich tendencji na rynku funduszy oczekuje pan w 2008 roku?
- W przyszłym roku polscy inwestorzy otworzą się na zagranicę. Jedną z rzeczy, która wyróżnia polskiego inwestora indywidualnego na świecie, jest jego niezwykle skoncentrowany portfel. Jeszcze jakiś czas temu 95 proc. jego aktywów stanowiły aktywa krajowe. Polacy coraz częściej dostrzegają możliwości, które znajdują się na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej.
ikona lupy />
Artur Wolak, doradca w Union Investment TFI / DGP