Wskazał, że spodziewane dalsze wzmocnienie złotego będzie odgrywać podobną rolę, jak podniesienie stóp procentowych. Z kolei wzrost stóp mógłby prowadzić do dalszej aprecjacji złotego. "Powinno nam zależeć na tym, aby złoty się zbyt szybko nie wzmacniał" - ocenił Orłowski.

Jego zdaniem ewentualna podwyżka nie wpłynęłaby na oprocentowanie depozytów, choć ceny kredytów mogłyby iść w górę. Tańsze waluty mogłyby natomiast ucieszyć tych, którzy wydają pieniądze na artykuły importowane, czy spędzają wakacje za granicą. "Z drugiej strony mocny złoty oznaczałby wolniejszą poprawę sytuacji na rynku pracy" - dodał.

Według byłego członka RPP prof. Dariusza Filara w tej chwili widoczne są argumenty zarówno "jastrzębie i gołębie" (w kierunku zacieśniana polityki monetarnej oraz jej luzowania). Filar jest jednak zwolennikiem podniesienia głównej stopy o 50 pkt bazowych.

"Gdybym był w Radzie, podniósłbym stopy, sygnalizując wyraźnie, że to działanie wyprzedzające, z myślą o roku 2012 i jednorazowe, aby nie tworzyć poczucia, że to początek długiego cyklu wędrowania stóp w górę" - powiedział były członek RPP.

"RPP już zaczęła zacieśniać politykę pieniężną"

W jego opinii RPP już zaczęła zacieśniać politykę pieniężną, bowiem na ostatnim posiedzeniu podniosła stopę rezerwy obowiązkowej (dla banków). Decyzja ta ogranicza środki, które banki mogą przeznaczyć na akcje kredytową.

Filar powiedział, że co prawda październikową inflację resort finansów oszacował na 2,9 proc., jednak inflacja bazowa - która jest wynikiem presji popytu, a nie wynikiem wahań cen energii, czy żywności - jest na poziomie "stosunkowo bezpiecznym".

Filar dostrzega niebezpieczeństwo, że wzrost cen konsumpcyjnych (CPI) spowoduje, iż pracownicy zaczną się domagać podwyżek. To przełożyłoby się na presję inflacyjną. Profesor wskazał też na projekcję inflacji NBP, zgodnie z którą będzie ona wzrastać. Filar przyznał, że argumentem przeciw podwyżce jest ewentualny wzrost kursu złotego, który mógłby być efektem takiej decyzji. "W niepewnej sytuacji walutowej taki czynnik należy brać pod uwagę" - powiedział.

Zgodnie z tzw. centralną ścieżką projekcji inflacji i PKB, zawartą w przygotowanym przez NBP październikowym raporcie o inflacji, w 2010 r. ceny mają wzrosnąć o 2,5 proc., w latach 2011-2012 o 3 proc. Resort finansów oszacował w ubiegłym tygodniu, że w październiku 2010 r. inflacja wyniosła 2,9 proc.