Grupa Orbis była gotowa pomóc PBP Orbis

Grupa Orbis chciała pomóc finansowo Polskiemu Biuru Podróży Orbis, ale pod warunkiem, że w spółkę zainwestuje jej główny udziałowiec. Fundusz Enterprise Investors tego jednak nie zrobił - poinformował Orbis w komunikacie.

Grupa dodała, że podjęła decyzję o rozwiązaniu, ze skutkiem natychmiastowym, umowy licencyjnej zawartej z PBP Orbis, na podstawie której spółka ta korzystała za znaku "Orbis Travel". "Robimy to dla ochrony marki Orbis. Nie chcemy, by była ona kojarzona z nienależącą do nas firmą i jej zobowiązaniami" - powiedział cytowany w komunikacie prasowym Ireneusz Węgłowski, wiceprezes Orbisu.

Z komunikatu wynika, że grupa Orbis była gotowa pomóc touroperatorowi i zadeklarowała gotówkę oraz umorzenie części zobowiązań. "Warunkiem było to, żeby właściciel, czyli Enterprise Investors również zainwestował w spółkę, ale fundusz tego nie zrobił" - czytamy w komunikacie.

W wyniku upadłości PBP Orbis, Grupa Orbis może potencjalnie stracić do 13,64 mln zł. "Pomimo faktu, że spółka ta (Polskie Biuro Podróży Orbis - przyp. PAP) nie wchodzi w skład grupy kapitałowej Orbis, ze względów na łączące Orbis S.A. z tą spółką umowy pożyczek w wysokości 7,64 mln PLN oraz ze względu na udzielone poręczenie do wysokości 6 mln PLN dla gwarancji turystycznej, łączna maksymalna wysokość potencjalnych ryzyk związanych z ewentualną upadłością Polskiego Biura Podróży Orbis Sp. z o.o. (nowa nazwa uchwalona przez Zgromadzenie Wspólników w dniu 8 września br. to Polskie Biuro Podróży Traveltime Sp. z o.o.) zamyka się w kwocie 13,64 mln PLN" - napisano w komunikacie Orbisu.

Wycieczki były sprzedawane poniżej kosztów

Polskie Biuro Podróży Orbis sprzedawało wycieczki poniżej kosztów, co przyczyniło się do jego trudnej sytuacji - powiedział w środę PAP Sebastian Król z funduszu Enterprise Investors. Jego zdaniem biuro nie realizowało budżetu na ten rok.

Król wskazał, że ten rok jest szczególnie trudny dla turystyki wyjazdowej, m.in. przez pył wulkaniczny, który wstrzymał ruch lotniczy w Europie, powodzie i bardzo gorące lato, które zachęciło do pozostania w Polsce.

"Ponadto partnerzy biznesowi spółki żądali bardzo wysokich przedpłat na swoje usługi" - powiedział Król. Dodał, że złożenie wniosku o upadłość nie jest związane z utratą przez spółkę wypłacalności. "Wniosek jest złożony dlatego, że zarząd nie widzi możliwości kontynuowania działalności operacyjnej. To sprowadza się do tego, że nie ma tak dużej ilości gotówki - chodzi o dziesiątki milionów złotych, które mógłby zdeponować i zamrozić" - wyjaśnił.

Król odniósł się także do oświadczenia Grupy Orbis, że chciała pomóc finansowo PBP Orbis, ale pod warunkiem, że w spółkę zainwestuje jej główny udziałowiec; jednak fundusz Enterprise Investors tego nie zrobił. Powiedział, że to oświadczenie było dla niego "dużym szokiem".

"Kontaktowałem się z Grupą Orbis prosząc o pomoc i przez cztery tygodnie byłem informowany, że nikt nie może ze mną rozmawiać, bo przecież są wakacje. Później, gdy w wyniku negocjacji i bardzo małych ustępstw, jakie Orbis był gotów poczynić, podjęliśmy decyzję, że nie będziemy dofinansowywać spółki, to wtedy Orbis nagle stał się bardzo elastyczny, ale to już było niestety za późno" - powiedział.

Fundusz Enterprise Investors stał się właścicielem Orbis Travel na początku 2010 r.

Pieniądze na powrót klientów zostaną uruchomione na wniosek marszałka

 Pieniądze na powrót do kraju klientów Polskiego Biura Podróży Orbis zostaną uruchomione na wniosek marszałka województwa mazowieckiego - poinformowała w środę PAP rzeczniczka towarzystwa ubezpieczeniowego Signal Iduna Sylwia Mikiel.

"Dysponentem i beneficjentem sumy gwarancyjnej jest marszałek województwa mazowieckiego. To on będzie organizował powroty klientów Polskiego Biura Podróży Orbis do kraju. Ponad 6 mln zł stanowi sumę ubezpieczenia, którą my gwarantujemy" - podkreśliła Mikiel. "My mamy gotówkę, a marszałek decyduje, jak ją wydać. To, kiedy zostanie ona uruchomiona, leży w gestii marszałka" - dodała.

Pytana, na co te pieniądze mogą zostać uruchomione, powiedziała: "w pierwszej kolejności na powroty do kraju wszystkich osób, które przebywają za granicą. A w drugiej kolejności - na zwroty zaliczek. Chodzi o osoby, które wpłaciły zaliczki na wyjazd turystyczny, ale go nie zrealizowały". Zaznaczyła, że jeśli będzie taka potrzeba, to cała ta suma może być wydana na te cele.