PIVO JE VYBORNÉ!

Opinią tradycyjnych miłośników piwa cieszą się Czesi. Najbardziej znanym czeskim piwem jest Pilsner Urquell (w samych Czechach znane jako Prazdroj). To modelowe jasne piwo uwarzono po raz pierwszy w 1842 r. i odtąd wyrabia się je w Pilznie na południowym zachodzie kraju.

Drugim spośród najsławniejszych jest Budweiser z Budziejowic, występujący w dwóch odmianach: Budweiser Bier i Budweiser Budvar. Prawa do wyłączności tej drugiej marki były przez 14 lat obiektem sporu pomiędzy Czechami a producentem z USA. Rozstrzygnął go w tym roku na korzyść czeskiego browaru Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Staropramen, wyrabiany na praskim Smichovie, pijał dobry wojak Szwejk. Velkopopovicky Kozel znany jest z wizerunku koziołka trzymającego kufel.

Według rankingu sporządzonego na podstawie badań Kirin Holdings Czesi znajdują się też na szczycie listy największych piwoszy na świecie. Przeciętny obywatel wypija tam aż 156,9 litra bursztynowego napoju rocznie. Tuż za Czechami plasują się Irlandczycy (131,1 litra), na trzecim miejscu są Niemcy (115,8 litra). Dalej idą: Australijczycy (109,9 litra), Austriacy (108,3 litra), Brytyjczycy (99 litrów), Belgowie (93 litry), Duńczycy (89,9 litra), Finowie (85 litrów) i obywatele Luksemburga (84,4 litra). Polska, ze spożyciem 69,1 litra na głowę rocznie, znalazła się dopiero na 18. miejscu rankingu.

ŚWIĘTO Z PIANKĄ

Oktoberfest, największe na świecie święto piwa, obchodzi dwusetne urodziny. Huczne obchody trwają w Monachium od ubiegłej soboty.

Święto, wbrew nazwie, od ponad stu lat zaczyna się w połowie września, by zahaczyć o ostatnie słoneczne dni późnego lata. Tegoroczna edycja rozpoczęła się 18 września i potrwa do 4 października. Jak zwykle weźmie w niej udział kilka milionów osób – monachijczyków i tłumnie zjeżdżających do Bawarii turystów. Oktoberfest wziął swój początek z tradycyjnego kalendarza bawarskich piwowarów. Ponieważ warzyli oni nowe piwo od 29 września, w tym czasie wypadało wypić do reszty zapasy starego. Festyn urządzono po raz pierwszy w 1810 r. z okazji ślubu księcia Ludwika, późniejszego króla Bawarii, z księżniczką Teresą. To od jej imienia nazwano miejsce obchodów błoniami Teresy (Theresienwiese). Niegdyś położone za miastem, dziś znalazły się w samym centrum Monachium, okolone ze wszystkich stron zwartą zabudową.

Sygnałem do rozpoczęcia uroczystości jest tzw. wjazd gospodarzy, czyli malownicza konna procesja piwowarów. Prowadzi ją Monachijskie Dzieciątko (Muenchner Kindl) we franciszkańskim habicie, z kuflem piwa w jednej, a pękiem dorodnych rzodkiewek w drugiej ręce. Dzieciątko w rzeczywistości jest dorosłą młodą blondynką.

Gdy w samo południe na błoniach burmistrz Monachium otwiera pierwszą beczkę, zgromadzony wokół tłum wrzeszczy: „O’zapft is!”, co w bawarskim dialekcie znaczy „odszpuntowana”. Pierwszy kufel obowiązkowo wypija premier Bawarii. Mieszkańcy tego landu, choć słyną z tego, że lubią zaglądać do kufla, bardzo poważnie traktują sprawę jego zawartości. Gdy w 1918 r. upadło cesarstwo niemieckie, uzależnili oni przystąpienie do nowej republiki związkowej od uznania przez resztę państw niemieckich bawarskich norm czystości piwa. Również na Oktoberfeście pija się tylko produkty uznanych monachijskich browarów: Spaten-Franziskaner-Brau,Augustiner, Paulaner, Hacker-Pschorr, Hofbrau i Loewenbrau. Teraz ludzkie morze wlewa się do 14 hal, z których każda może pomieścić od kilku do 10 tysięcy ludzi. Biesiadnicy zasiadają przy długich stołach i zaczyna się zabawa. Ludzie kołyszą się w takt wesołych piosenek i trącają kuflami: wygrywa ten, kto strąci pianę na koszulę sąsiada.Wokół uwijają się hoże kelnerki – niektóre mogą unieść naraz 10 litrowych kufli. Nie mniej godna podziwu jest zręczność bufetowych, którzy potrafią napełnić taki kufel w półtorej sekundy. Nie są to bynajmniej tylko czcze popisy: tu trzeba być naprawdę szybkim, by nadążyć z zamówieniami płynącymi strugą wartką jak haust monachijskiego piwa.

AZ