Gra idzie o obniżenie deficytu do ok. 40 – 45 mld zł i zduszenie tempa narastania długu publicznego. Po podsumowaniu wszystkich oszczędności i wpływów z podniesienia podatków rząd uciuła ok. 38 mld zł. I cel osiągnie.

To ścibolenie chroni nas przed krachem finansów publicznych, ale doraźnie. To działania naskórkowe, a nie składające się na program sanacji finansów. – Dobrze, że coś się dzieje. Szkoda tylko że w sposób chaotyczny i nie do końca przemyślany. Rządowe reformy to głównie zabieg marketingowy – mówi prof. Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP.

Prof. Dariusz Rosati, były członek RPP, ma zastrzeżenia do szacunków rządu. Jego zdaniem budżetowa reguła wydatkowa zamiast 3 mld zł przyniesie w przyszłym roku niewiele ponad połowę tej kwoty. Podwyżka VAT da o 800 mln zł mniej, niż zakłada rząd. A skala redukcji wydatków na administrację to pobożne życzenia.

Prześledziliśmy deklaracje i plany resortów. Najwięcej pieniędzy przyniosą:

● Podniesienie stawki VAT z 22 do 23 proc. – 5 mld zł,

● Odebranie przedsiębiorcom możliwości odliczania podatku od paliwa – 1,8 mld zł.

● Reguła wydatkowa zakładająca wzrost wydatków poszczególnych resortów tylko o 1 pkt proc. ponad inflację ma dać 3 mld zł.

● Obcięcie o połowę zasiłku pogrzebowego to ok. 1,5 mld zł.

● Ograniczenie liczby państwowych urzędników i likwidacja rządowych ośrodków czy gospodarstw pomocniczych – łącznie blisko 3 mld zł.

● Rząd zamierza zmniejszyć wydatki na armię – oszczędności mają wynieść 2 mld.

● Bilans finansów publicznych ma podreperować księgowy zabieg – zmuszenie samorządów i państwowej administracji do korzystania ze wspólnego konta w Banku Gospodarstwa Krajowego. Obniży to dług o ok. 10 mld zł.

● Z prywatyzacji rząd uzyska 18 mld zł ponad zakładane wcześniej plany.

Rząd nie ruszy wydatków sztywnych, które stanowią 3/4 budżetu, w tym emerytalnych. – Nie licząc wysokich, ale jednorazowych wpływów z prywatyzacji, większość potrzebnych kwot rząd pozyska z podwyżek podatków, a nie oszczędności – mówi Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku. Odwrotnie niż w Niemczech.

Rząd uważnie przewertował budżet i w kilkunastu miejscach znalazł pole do oszczędności. Z naszej analizy wynika, że cięcia – razem z planowanym zwiększeniem dochodów – pozwoliłyby uzbierać ok. 45 mld zł. Ekonomiści wątpią jednak w powodzenie tego planu.

Pod kierownictwem szefa resortu finansów wszystkie państwowe agendy zbierają, niczym skrzętna gospodyni, grosik do grosza. Największe wpływy zapewnić ma podniesienie stawek VAT (dodatkowe 5 mld zł) oraz odebranie przedsiębiorcom możliwości odliczania podatku od paliwa (1,8 mld zł). Natomiast wzrost stawek akcyzy na papierosy o 4 proc. – choć dotkliwy dla palaczy – da budżetowi zaledwie 220 mln zł dochodu.