– Rosnący popyt na złom spowodowany jest dużą, zwiększającą się liczbą zamówień hut, które potrzebują surowców do wytopu stali – mówi Przemysław Oleś.

Niemcy, Czesi i Słowacy od wielu lat uzupełniają swoje zapasy, kupując surowiec z krajów ościennych, bo ich złom jest droższy od polskiego. Surowiec wywożony jest także na Ukrainę i Białoruś, gdzie go po prostu brakuje.

Jak w tej sytuacji radzą sobie polskie huty? – W ostatnim okresie pracowały na zapasach. Część z nich nawet ograniczyła produkcję – mówi Waldemar Marek.

Zapasy jednak już się kończą. Niedobór surowca sprawia, że huty zaczynają się rozglądać za zagranicznym, droższym złomem. – Na przykład CMC Zawiercie kupują surowiec z Czech i Słowacji – mówi Waldemar Marek. Huta woli nawet przepłacić za złom niż ograniczyć produkcję. Bardziej jej się to opłaci.

Coraz więcej hut będzie musiało pójść w ślady Zawiercia. Będą miały jednak problem, bo Polska, jako jeden z nielicznych krajów Unii, narzuciła sobie ograniczenia dotyczące zakupu i przewozu odpadów do kraju. Obowiązują one do 2012 r.

– W tej chwili, jeśli chce się przywieźć złom, trzeba za każdym razem uzyskać od Ministerstwa Ochrony Środowiska zezwolenie. Procedura trwa trzy miesiące – tłumaczy Waldemar Marek.

Dla hut to za długo. Zwłaszcza że na krajowym rynku stali nastąpiło ożywienie i zapotrzebowanie na złom będzie się zwiększało.