– W obecnych uwarunkowaniach prawnych szanse na realizację tych inwestycji w tak krótkim czasie są niewielkie – uważa Artur Różycki, szef Enea Operator, czołowego dystrybutora energii elektrycznej.

W raporcie, który przygotowały firmy zajmujące się przesyłem podstawowych dla gospodarki mediów, postawiona jest teza jeszcze ostrzejsza: bez usunięcia barier prawnych inwestycji ocenianych jako niezbędne, obejmujących na przykład 7,7 tys. km linii energetycznych i 11,2 tys. km gazociągów, nie da się wykonać.

Teza nie jest postawiona na wyrost. Z raportu wynika, że uzyskanie pozwolenia na budowę sieci energetycznej zajmuje od około dziesięciu miesięcy do nawet kilku lat, a średni czas budowy 80 km linii niskich napięć wynosi 7–15 lat. Energetycy napotykają na problemy na każdym kroku – począwszy od wprowadzenia inwestycji do miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, a na ustaleniach odpłatności za korzystanie z cudzych nieruchomości kończąc. Ekonomiczny wymiar sporów jest olbrzymi. Szacunki sporządzane przez PSE Operator wykazywały, że w skrajnym przypadku tylko ta firma mogłaby zapłacić za korzystanie z cudzych gruntów nawet do 17 mld zł.