Zdaniem gościa Sygnałów Dnia fakt, że pracownicy poszczególnych stoczni upominają się tylko o realizację własnych postulatów, nie świadczy o nas dobrze. "Brak jednego głosu sprawia, że naszego głosu nie słychać i jest on nieskuteczny" - dodał Jacek Saryusz-Wolski.
Podkreślił on, że sytuacji w stoczniach winnych jest wiele osób a zaniedbania są wieloletnie. Przez długi czas nie było dość determinacji i odwagi, aby poddać się pewnym procedurom uzdrawiającym. W końcu te zaniedbania się skumulowały - uważa eurodeputowany.
Jego zdaniem cierpliwość Unii ma swoje granice, dlatego w końcu musiała ona zareagować na naruszanie reguł.
"Dobrze, żeby ta lekcja przyszła wcześniej i mniej kosztowała, i żeby na przyszłość takich sytuacji uniknąć"
Saryusz-Wolski uważa też , że Unia Europejska powinna skoordynować działania mające na celu walkę ze skutkami światowego kryzysu finansowego. Przypomniał, że europejskie systemy finansowe są ze sobą ściśle powiązane, dlatego wspólne działania mogą się okazać bardziej skuteczne niż próby czynione przez każdy kraj członkowski z osobna.
Jacek Saryusz-Wolski przyjął z zadowoleniem informację o zaakceptowaniu przez amerykański Kongres planu ratowania rynków finansowych. Plan przewiduje przeznaczenie 700 miliardów dolarów na wykupienie z rynku "toksycznych" wkładów kapitałowych, związanych z rynkiem nieruchomości. Ma to poprawić przepływ pieniądza i obniżyć cenę kredytu.
Zdaniem eurodeputowanego wprowadzenie planu w życie może być szansą dla rynków, które mocno nadużyły zaufania opinii publicznej stosując niewystarczające środki ostrożności. Dodał, że ratowanie amerykańskich banków z publicznych pieniędzy było konieczne. "Dobrze, żeby ta lekcja przyszła wcześniej i mniej kosztowała, i żeby na przyszłość takich sytuacji uniknąć" - dodał przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego.