Walka cały czas trwa - tak szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak skomentował zapowiedź unijnej komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes, że zaproponuje ona Komisji Europejskiej podjęcie negatywnej decyzji w sprawie polskich stoczni. Nowak zaznaczył jednak, że trzeba być przygotowanym na każdy scenariusz.

Nowak dziś w rozmowie z dziennikarzami w Gdańsku podkreślił, że nie ma jeszcze negatywnej decyzji Brukseli w sprawie stoczni. "Spokojnie poczekajmy jeszcze na sygnały z KE. Komisja musi się zebrać i wydać oficjalny komunikat. Walka cały czas jeszcze trwa. Oczywiście trzeba być przygotowanym na każdy możliwy scenariusz" - powiedział.

"My przygotowujemy się nawet do tego wariantu najgorszego"

"My przygotowujemy się nawet do tego wariantu najgorszego" - dodał Nowak. Ale, jak zaznaczył, "w sumie może to być nie najgorszym wariantem z punktu widzenia rozwoju przemysłu stoczniowego w Polsce".

"Bo wyjdzie on oddłużony, z czystym rachunkiem, gdyby tak się miało stać - mówię o upadłości. Ale na pewno naszym podstawowym celem jest zabezpieczenie socjalne wszystkich pracowników tak, aby żaden stoczniowiec, żaden pracownik, który pracuje w stoczni nie został sam z własnym problemem. Także od wielu już tygodni pracujemy nad takim systemem, który miałby pomóc przede wszystkim człowiekowi w stoczni" - oświadczył szef gabinetu politycznego premiera.

Wczoraj unijna komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes zapowiedziała, że zaproponuje Komisji Europejskiej podjęcie negatywnej decyzji w sprawie polskich stoczni.