Kontrahent ten ma dwie możliwości. Po pierwsze, może poskarżyć się prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), jeżeli dyskryminuje go przedsiębiorca mający pozycję dominującą na rynku. Taką możliwość przewiduje ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów. Po drugie, uważający się za poszkodowanego kontrahent ma prawo złożyć pozew do sądu, wykorzystując przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, niezależnie od tego, czy dyskryminujący go przedsiębiorca ma pozycję dominującą na rynku czy też nie. Pierwsza droga jest szybsza i faktycznie groźniejsza dla przedsiębiorców, którzy bezpodstawnie różnicują sytuację kontrahentów. Prezes UOKiK może zakończyć postępowanie administracyjne w ciągu kilku miesięcy. W przypadku zaś stwierdzenia, że przedsiębiorca stosował bezprawne praktyki, prezes UOKiK ma prawo nałożyć wysoką karę. Może ona wynosić nawet 10 proc. obrotu osiągniętego przez stosującego zakazane praktyki przedsiębiorcę. W praktyce oznacza to konieczność zapłaty nieraz wielu milionów złotych.

Druga natomiast droga, czyli postępowanie sądowe, może trwać bardzo długo, nawet wiele lat od złożenia pozwu. Skarżący kontrahent musi też udowodnić, że poniósł szkodę wskutek działań swojego partnera handlowego oraz wykazać wysokość tej szkody. Zazwyczaj jest to bardzo trudne. Jeżeli skarżący czegoś nie udowodni, to sprawę sądową przegrywa.

Jednak złożenie skargi do prezesa UOKiK nie oznacza, że ten rozpocznie postępowanie. Jeżeli uzna, że traktujący w różny sposób swoich partnerów biznesowych przedsiębiorca nie ma pozycji dominującej, to odmówi wszczęcia postępowania. Jeżeli prezes UOKiK odmówi wszczęcia postępowania, to przedsiębiorcy uważającemu się za traktowanego gorzej pozostaje jeszcze droga sądowa.

W procesie sądowym pokrzywdzony kontrahent może domagać się odszkodowania, zadośćuczynienia za utracone korzyści, ogłoszenia przeprosin itp.

MAŁGORZATA SURDEK, adwokat, partner w kancelarii CMS Cameron McKenna