Negocjacyjna praktyka: Nie ufać. Wszystko trzeba mieć na piśmie

Przekonał się o tym Marek Milanowski, współwłaściciel firmy Sanito specjalizującej się w instalacjach sanitarnych.

Wraz ze swym partnerem biznesowym byli rozczarowani traktowaniem przez swojego operatora, którym była Polska Telefonia Cyfrowa. Okazało się bowiem, co nie jest zresztą odosobnionym przypadkiem, że operator mniej się troszczy o starych klientów niż o nowych. – Nasza firma zatrudniająca kilku pracowników płaciła miesięcznie spore rachunku i sygnalizowałem PTC, gdy kończyła się umowa, że oczekujemy korzystniejszych warunków. Niestety bez odzewu. Przedstawiciel tej firmy uaktywnił się dopiero wtedy, gdy składaliśmy wniosek o przeniesienie numeru do innej sieci – mówi Marek Milanowski.

Szefowie Sanito zwrócili się do konkurentów. Ostatecznie zdecydowali się na Polkomtel.

– Warunki, które proponował ten operator, były porównywalne z Orange, ale przedstawiciel tej firmy wykazywał większe zainteresowanie nami i to tak naprawdę przesądziło – tłumaczy przedsiębiorca.

Jakież było jego zdziwienie, gdy w pierwszej fakturze od nowego operatora stawki okazały się wyższe od wynegocjowanych.

– Przedstawiciel Polkomtelu tłumaczył, że system po prostu nie uwzględnił tych niższych stawek i zamiast 33 gr mieliśmy rachunek na 40–45 gr, w zależności od wykupionego abonamentu – mówi Marek Milanowski.

To po kilku interwencjach udało się jednak wyprostować.

– Dalej było gorzej, bo przedstawiciel, który obiecywał nam, że na każdy numer dostaniemy 2 tys. minut w ramach sieci firmowej, został zwolniony. Operator zaś tłumaczył, że czegoś takiego pracownik nie mógł obiecać i musiał coś pomylić w terminologii różnych promocji, których nazwy są do siebie podobne. To zresztą pewnie też celowo, żeby nie móc się w tych promocjach połapać – opowiada przedsiębiorca.

Dziś po całej sprawie pozostał niesmak i wniosek na przyszłość.

– Radzę, żeby wszelkie ustalania robić w formie pisemnej i zachowywać wszelkie e-maile – mówi Marek Milanowski.