Nawet stukrotne obniżenie kosztów archiwizowania dokumentów mogłoby spowodować wprowadzenie "depozytu elektronicznego". Z obywatelską inicjatywą ustawodawczą w celu jego wdrożenia wystąpił przedsiębiorca z Gdańska.

"Depozyt elektroniczny" to przechowywanie dokumentów różnego typu w formie elektronicznej.

Pomysł popiera poseł do Parlamentu Europejskiego, Janusz Lewandowski, który wraz z grupą inicjatorów wystąpił dziś w Sopocie na konferencji prasowej.

Zdaniem inicjatora, przedsiębiorcy Stanisława Kalickiego, wprowadzenie "depozytu elektronicznego" odciążyłoby wiele instytucji (biznesowych, naukowych) od uciążliwego i kosztownego przechowywania danych w formie papierowej.

Reklama

"30 proc. polskiej produkcji papieru jest przeznaczane na archiwizowanie dokumentów"

Kalicki twierdzi, że 30 proc. polskiej produkcji papieru jest przeznaczane na archiwizowanie dokumentów.

Jego zdaniem, dokumenty w postaci elektronicznej mógłby przechowywać notariusz, który daje gwarancje ich nienaruszalności przez wymagany okres czasu.

Wprowadzenie "depozytu" wymaga zmian ustawowych. Żeby Sejm mógł zająć się tą sprawą, inicjatorzy w ciągu trzech miesięcy muszą zebrać podpisy 100 tys. Polaków ją popierających. W przypadku niepowodzenia planują zwrócić się o pomoc do parlamentarzystów.

Zdaniem europosła, Janusza Lewandowskiego, "jest to inicjatywa XXI w., bo wykorzystuje nośniki elektroniczne i chroni środowisko naturalne".

Eurodeputowany poinformował, że instytucja "depozytu elektronicznego" nie funkcjonuje w żadnym kraju w Unii Europejskiej.