Unijne pieniądze idą na bary sushi i produkcję plastikowych kubków, a nie do firm, które mogłyby produkować nowe generacje odtwarzaczy mp3 czy aparatów cyfrowych – alarmują eksperci.
– Przyczyną są zasady wyboru projektów, który zostały wymyślone przez urzędników. By dostać dotacje, firmy muszą spełnić wszystkie kryteria. To powoduje, że nowatorskie projekty odpadają, bo na przykład nie mają wymaganych certyfikatów ISO – mówi Joanna Hejt-Wolska z firmy doradczej Deloitte.
Jako przykład podaje ostatni konkurs na dotacje dla firm w programie Innowacyjna Gospodarka. Wsparcie na przełomowe w skali polskiej gospodarki inwestycje trafiło do projektów związane z pakowaniem cukierków, produkcją antypoślizgowego obuwia czy nadrukami na kartonowych opakowaniach. Pokonały one w wyścigu m.in. inwestycje związane z produkcją silników lotniczych nowego typu, mobilną telewizją czy mało inwazyjnymi operacjami neurochirurgicznymi.