"Moim zdaniem, problem wywołano sztucznie. Gazprom nie powinien się zbyt długo targować w czasie, gdy gaz trudno jest sprzedać" - oświadczył Korczemkin.

Ekspert wyjaśnił, że "Polska może uzupełnić swój bilans zimowy gazem giełdowym (spotowym, kupowanym na rynku transakcji krótkoterminowych - PAP), współpracując z jednym z importerów rosyjskiego gazu według schematu zastępowania surowca".

Korczemkin dodał, że "Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) będzie pobierało paliwo z gazociągu Jamał-Europa i rekompensowało pobrane ilości gazem giełdowym (spotowym)".

Ekspert zauważył też, że ceny spotowego gazu w Europie są obecnie niemal dwa razy niższe od cen wynikających z wieloletnich kontraktów Gazpromu.

Według Dudzińskiego, niedobór paliwa w IV kwartale wyniesie 500 mln metrów sześciennych

Inny cytowany przez gazetę rosyjski analityk - Maksim Szenin, zwrócił z kolei uwagę, że zgodnie z umową Gazpromu i PGNiG Rosja od 2010 roku powinna przesyłać Polsce 8 mld metrów sześciennych paliwa rocznie, czyli o 1 mld metrów sześciennych więcej niż dotychczas.

Korczemkin i Szenin odnieśli się w ten sposób do niedawnych wypowiedzi wiceprezesa PGNiG Radosława Dudzińskiego i polskiego wiceministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego, którzy ostrzegli, iż Polska może się zetknąć w tym roku z deficytem gazu.

Według Dudzińskiego, niedobór paliwa w IV kwartale wyniesie 500 mln metrów sześciennych, w związku z czym może być konieczne ograniczenie dostaw gazu dla odbiorców przemysłowych. Natomiast Budzanowski oszacował deficyt na 700-800 mln metrów sześciennych.

Powołując się na rzecznika Gazpromu Siergieja Kuprijanowa, "Kommiersant" informuje, że zwiększenie dostaw gazu do Polski uzależnione jest przede wszystkim od zmiany struktury właścicielskiej spółki EuRoPol Gaz, do której należy polski odcinek gazociągu jamalskiego.