MARCIN JAWORSKI

FRANZ FUCHS

W Polsce średnia cena OC komunikacyjnego to 400 zł. Czy należy spodziewać się wzrostu cen?

W najbliższym czasie, ze względu na ostrą konkurencję, będą one niewielkie lub nie będzie ich wcale. Na wszystkich rynkach, jeśli trudno osiągnąć wzrost, ubezpieczyciele obniżają stawki, żeby przyciągnąć klientów. W Polsce mamy teraz taką sytuację, że samochodów do ubezpieczenia jest mniej niż rok temu, co zwiększa presję na walkę cenową. Taka sytuacja zawsze kończy się dużo słabszymi wynikami finansowymi i podwyżkami. W dłuższej perspektywie są one nieuniknione. Spodziewam się, że w perspektywie najbliższych 5–7 lat przeciętna składka za OC komunikacyjne wzrośnie do około 1 tys. zł. To poziom zbliżony do tego, jaki mamy w wielu krajach UE. Mamy już identyczne ceny samochodów i paliwa jak w UE. Dlaczego z polisami ma być inaczej?

Dlaczego wciąż płacimy dużo mniej za polisy niż w innych krajach UE?

To przede wszystkim efekt tego, że w Polsce jest niższa tzw. częstotliwość szkód na poziomie 5 proc. W krajach UE to zwykle 7–9 proc. Należy się spodziewać, że w Polsce ta wartość będzie rosła.

Na ile istotne dla wzrostu cen polis są coraz wyższe odszkodowania?

To drugi istotny element, szczególnie jeśli chodzi o wypłaty za szkody osobowe. Około 5–7 proc. wypadków komunikacyjnych pociąga za sobą wypłaty odszkodowań za szkody osobowe. Obecnie na każdą taką szkodę tworzymy przeciętnie 140 tys. zł rezerwy. Nie oznacza to, że tyle wypłacimy, ale przygotowujemy się na taką ewentualność. Ostatnio mieliśmy szkodę, w której musimy wypłacić 2,9 mln zł odszkodowania. To łączne koszty zadośćuczynienia i miesięcznej renty z tytułu niezdolności do pracy. Ponieważ chodzi o przedsiębiorcę, ta ostatnia ma wynosić około 10 tys. zł miesięcznie.