Artur Potocki, członek zarządu portalu Interia.pl, należącego do Grupy Wydawniczej Bauer, twierdzi, że uregulowanie tej kwestii jest w interesie wszystkich największych wydawców internetowych. Jego zdaniem twórcom powinno się płacić za treści, choć nie precyzuje formy płatności. Uważa bowiem, że dla jednego wydawcy atrakcyjna będzie promocja w zamian za treści, dla innego – tylko rozliczenia pieniężne.

– Jako jeden z największych wydawców internetowych nie możemy pozwolić sobie na nielegalne korzystanie z cudzych treści. Ponosimy więc z tego tytułu pewne koszty. Ale rozumiemy, że wydawcy chcieliby zarabiać więcej i jesteśmy gotowi na rozmowy. Pod warunkiem jednak, że zniknie piractwo, praktykowane przez setki małych serwisów, na którym my też dziś tracimy – tłumaczy.

Kto za co zapłaci?

Wydawcy uznali, że ich treści warte są więcej niż to, co dostają obecnie od serwisów czy portali. Potrzebują dodatkowych pieniędzy, bo te, które można dziś zarobić na reklamach w sieci, nie wystarczają, by utrzymać dotychczasowe redakcje i jakość oferowanych treści.

Niektórzy wydawcy, szukając pieniędzy w kryzysie, co jakiś czas przestrzegają więc czytelników, że za coraz więcej różnego rodzaju informacji w sieci trzeba będzie płacić. Wydawca dziennika New York Times testuje, czy jego czytelnicy byliby gotowi płacić po 5 dol. za dostęp do strony internetowej dziennika.

Praktyka pokazuje, że za niektóre rzeczy internauci są gotowi zapłaci, a za niektóre – nie. Potwierdza to przeprowadzona wczoraj w serwisie GazetaPrawna.pl sonda, w której zapytaliśmy internautów, za co byliby gotowi zapłacić. Zdecydowana większość – ponad 70 proc. – powiedziała, że byłaby gotowa zapłacić w internecie za porady specjalistów, a ponad 20 proc. – za rozrywkę. Za newsy nie zapłaciłby natomiast prawie nikt. To sprawdza się w praktyce. Czytelnicy płacą np. za dostęp do specjalistycznych treści oferowanych przez Gazetę Prawną, a na świecie – Wall Street Journal czy Financial Times. Wydawca tego ostatniego 20 proc. wszystkich przychodów czerpie już z internetu.

– Ponad 99 proc. treści w sieci jest dziś bezpłatnych, bo ludzie się do tego przyzwyczaili. Trudno będzie to całkowcie zmienić. Ale zgadzam się, że jeśli internauci będą gotowi za cokolwiek zapłacić, to w pierwszej kolejności będą to specjalistyczne porady czy materiały naprawdę ekskluzywne z innych dziedzin – dodaje Artur Potocki.