Oferta ograniczona

Mimo że sprzedaż letnich wyjazdów ruszyła tak naprawdę dopiero w połowie roku, to już na wielu kierunkach nie ma wolnych miejsc. W Neckermannie i Exim Tours pozostały już tylko pojedyncze miejsca na najbliższe terminy lipcowe.

– W sytuacji, kiedy większość biur obcięła swoje programy, oferty last minute kończą się około dziesięciu dni przed wylotem. Otrzymujemy od klientów sygnały, że trzeba odwiedzić obecnie wiele biur podróży, aby znaleźć odpowiedni dla siebie termin i hotel – informuje Piotr Czorniej.

Branża liczy więc, że chociaż w części odrobi straty z poprzednich miesięcy, kiedy to na rynku usług turystycznych panował zastój. Najgorszym miesiącem, w opinii branży, był luty.

– Słaby był też maj. Ocenia się nawet, że był gorszy pod tym względem niż bardzo zły styczeń – uważa Jacek Dąbrowski.

Jego zdaniem to właśnie przesunięcie popytu z maja na czerwiec jest przyczyną gwałtownego wzrostu sprzedaży.

Spadek w branży

Jednak ten rok i tak będzie zdecydowanie gorszy od ubiegłego dla polskiej branży turystycznej. Ożywienie przyszło bowiem zbyt późno. Do tego w maju większość biur zdecydowała się na duże obniżki cen wycieczek, aby ratować sprzedaż. Wycieczki były oferowane wręcz poniżej kosztów, co zapewne odbije się na wynikach finansowych biur podróży. Były one oferowane jedynie po kosztach przelotu.

Dlatego zamiast prognozowanego jesienią kilkudziesięcioprocentowego wzrostu branża obecnie oczekuje spadku.

– Może on sięgnąć nawet 20–25 proc., ale my uważamy, że obronimy się przed spadkiem – uważa Jacek Dąbrowski.

Triada zweryfikowała swoje prognozy finansowe. Zamiast wcześniej zakładanego 8–9-proc. wzrostu w sprzedaży wycieczek zagranicznych spodziewa się wyniku na poziomie ubiegłego roku.

Zdaniem Piotra Czornieja tylko trzy największe biura w Polsce – Triada, Itaka i Exim Tours – mogą nie martwić się o przyszłość. Resztę czekają kłopoty.