Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która odpowiada za dystrybucję funduszy unijnych dla rolnictwa, uzyskała pełną akredytację na dotacje z UE na modernizację gospodarstw rolnych. To dobra informacja dla ponad 18 tys. rolników, którzy w listopadzie ubiegłego roku złożyli wnioski o pieniądze na rozwój swoich gospodarstw. Z powodu braku akredytacji (potwierdza ona, że procedury stosowane przez agencję są zgodne z wymogami UE) ich aplikacje nie były ocenione i leżały zamrożone w ARiMR.

- W Dzienniku Ustaw ukazało się rozporządzenie ministra finansów, które daje nam pełną akredytację na udzielanie wsparcia na modernizację gospodarstw rolnych. Oznacza to, że będziemy mogli rozpocząć proces oceny złożonych wniosków, a potem podpisywać umowy z beneficjentami - mówi GP Zofia Szalczyk, wiceprezes ARiMR.

Dodaje, że agencja ma ambitny plan, by do końca listopada zakończyć ocenę dokumentów, przeprowadzić kontrole krzyżowe oraz podpisać umowy z rolnikami, których inwestycje będą najlepiej ocenione.

Wiadomo, że pieniędzy nie wystarczy dla wszystkich. Budżet ubiegłorocznego konkursu to 360 mln euro (czyli prawie 1,4 mld zł), a rolnicy wystąpili o 2,4 mld zł. Każdy rolnik mógł wystąpić o grant w wysokości do 300 tys. zł na m.in. zakup maszyn rolniczych, budowę i przebudowę budynków czy zakładanie nowych plantacji.

Wiceprezes ARiMR ma także złe wieści dla osób, które czekają na uruchomienie innych unijnych dotacji. Chodzi o wsparcie na zakładanie i rozwój małych firm na terenach wiejskich. Agencja ze środków UE może na ten cel przeznaczyć (w zależności od liczby stworzonych nowych miejsc pracy) nawet 300 tys. zł. W tym roku do przedsiębiorców miało trafić ok. 100 mln euro.

- Z powodu braku systemu informatycznego nie należy spodziewać się, by te działania ruszyły w tym roku - mówi Zofia Szalczyk.

Jak tłumaczy Tomasz Kołodziej, wiceprezes ARiMR ds. informatycznych, winę za takie stan ponosi poprzednie kierownictwo agencji, które nie zrealizowało potrzebnych inwestycji w obszarze IT